Bez kategorii

Episode #167 : „Mary, strachy i dreszcze” czyli o dwóch klasycznych powieściach grozy w nowej odsłonie – „Frankenstein” Mary Shelley i „Egzorcysta” Williama Petera Blatty.

Witajcie!

Jeśli śledzicie mojego bloga, to zapewne wiecie, że jednym z moich ulubionych gatunków literackich jest horror. I to nie taki z apokalipsą zombie w tle. Nie. Prawdziwy, klasyczny horror, który wchodzi pod skórę i sprawia, że boimy się zasnąć w nocy. Jest bardzo niewiele książek, które dziś dają taki efekt. Nawet te, które uznaje się za „klasykę”, często trącają przewidywalnością albo są już tak „zmęczone” przez przemysł filmowy, że nawet nie mamy ochoty do nich wracać. Tak może być na przykład w przypadku „Drakuli” Brama Stokera, który miał już tak wiele wcieleń i adaptacji, że groza, którą budził, gdzieś zniknęła w natłoku hollywoodzkich wizji. Podobnie rzecz ma się z „Frankensteinem” Mary Shelley. Historia młodego naukowca, Victora Frankensteina, który tworzy człekokształtną istotę i ożywia ją za pomocą energii elektrycznej jest już kultowym obrazem grozy. Ta wizja obudziła w twórcach i naukowcach pomysł, że może faktycznie można stworzyć istotę podobną do stwora Frankensteina… Odnoszę wrażenie, że późniejsi twórcy zombie też odnieśli się do tego nowożytnego mitu, który odcisnął niewiarygodnie silne piętno na wyobraźni współczesnych twórców i wciąż zaskakuje i poraża swoją głębią. Bo to nie jest tylko historia o szalonym naukowcu, chcącym stworzyć sobie potomstwo. To też przedstawienie pewnego rodzaju matczynej miłości i oddania poprzez reakcje głównego bohatera na to, co stworzył. Pomimo, iż znałam tę historię już od dawna, to czytając ją po raz kolejny, odkryłam, że jest w niej dużo ukrytych aluzji i odniesień do zachowań społecznych i reakcji na to, co jest niewyjaśnione i nowe.

Czy poleciłabym tę lekturę? Tak. Jeśli lubicie klasyczne opowieści o potworach i marach, to na pewno nie będziecie się nudzić, czytając „Frankensteina”. Muszę też pochwalić pracę, jaką wykonał pan Maciej Płaza, opracowując całą książkę. Został zachowany w niej klimat oryginalnej powieści. W posłowiu, zostały wyjaśnione wątki, które mogły być niezrozumiałe dla czytelników a także została przedstawiona historia autorki, dzięki czemu można spojrzeć na tę powieść nieco inaczej. Moim zdaniem, jest to książka, z którą powinien zapoznać się każdy fan horroru.

frankenstein-w-iext43250247

Autor: Mary Shelley

Tytuł: „Frankenstein”

Wydawnictwo: Vesper.

Rok wydania: 2013

Liczba stron: 349.

Druga powieść, o której Wam dzisiaj opowiem, jest nieco inna. Osadzona w bardziej „realnym” świecie i, jeśli jesteście osobami wierzącymi w siły nadprzyrodzone, bardzo realistyczna. Było wiele adaptacji filmowych „Egzorcysty” oraz tak zwanych „spin-offów” od tematu. Można powiedzieć, że tak samo, jak Frankenstein, ta powieść została już tak „przemielona”, że nic nowego się tu zdarzyć nie może. A jednak może. W uzupełnionym wydaniu z okazji 40. rocznicy powstania książki, można na nowo odkryć, czym tak naprawdę jest ta historia, która przeraża nie samą tematyką a realnością, jaka się przez nią przebija. I to chyba najbardziej przemawia na korzyść tej powieści.

Historia dziewczynki, której lekarze nie potrafili pomóc, bo miała w sobie demona może się wydawać dość abstrakcyjna, jednak jestem przekonana, że po przeczytaniu książki, poczujecie lekkie ciarki. I to jest właśnie urok dawnych powieści grozy. Mają w sobie ten nieco oklepany schemat, który pozwala nam przewidzieć, co się stanie a jednocześnie sprawia, że dreszcze biegną nam po plecach i potem boimy się zasnąć. Współcześnie, jest niewiele książek, które potrafi wywołać taki efekt, przynajmniej na mnie. Dlatego tak bardzo lubię wracać do klasyków gatunku.

egzorcys

Autor: William Peter Blatty

Tytuł: „Egzorcysta”

Rok wydania: 1971 / 2011 – 40. rocznica wydania.

Wydawnictwo: Vesper.

Liczba stron: 354.

 

Za obie cudowne powieści, dziękuję Wydawnictwu Vesper.

Mam nadzieję, że zachęciłam Was do sięgnięcia po oba klasyczne utwory. Jeśli lubicie horrory, na pewno przypadną Wam do gustu. Jak wspominałam, mam dość specyficzny gust jeśli chodzi o książki i czasem podobają mi się te, które nie do końca mogą zyskać sobie fanów wśród czytelniczego grona. Ale mam nadzieję, że jednak dacie się przekonać i kto wie, może też polubicie horrory „z duszą” a nie tylko bezsensowną siekankę, gdzie leje się krew i latają części ciał.

Z czytelniczym salut!

Meg.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s