Bez kategorii

Episode #142 : „Przychodzi czas, gdy trzeba spełnić swoje obietnice, czyli coś o ostatnim tomie serii „Klątwy”- „Walecznej Czarownicy” Danielle L. Jensen.”

klatwa-tom-3-waleczna-czarownica-b-iext46563402

Tytuł: „Waleczna Czarownica”

Seria: „Klątwa”

Autor: Danielle L. Jensen.

Wydawnictwo: Galeria Książki.

Liczba stron: 397.

Cecile i Tristan dokonali już niemożliwego, jednak to jeszcze nie koniec wyzwań, jakie stawia przed nimi los. Muszą pokonać zło, które przez własny egoizm, uwolnili. Szukając sposobu na ocalenie Wyspy i wyzwolenie trolli spod władzy tyrana, bohaterowie muszą walczyć z tymi, którzy chcą ich zabić. Aby zwyciężyć, będą musieli postawić wszystko na jedną kartę… Lecz nikt nie gwarantuje, że będzie to dobre posunięcie.

Dług, który zaciągnęli jest niemożliwy do spłaty bez konsekwencji, które prędze czy później na nich spadną…

Do tej książki podchodziłam trochę jak pies do jeża, bo wiedziałam, że moje biedne serduszko może nie wytrzymać takiej dawki emocji. ( Ale skoro przetrwałam „Mechaniczną Księżniczkę” Cassandry Clare, to nic nie jest mi straszne…). Na szczęście, wytrzymało, choć niewiele brakowało a książka wylądowała by za oknem. Jeśli rzucam książkami, to znaczy, że muszą być dobre, taka tylko mała dygresja.

A tutaj od samego początku moje wnętrzności krzyczały: No co ty wyprawiasz, ty głuptoku?! Zarówno Tristan, który w tej części czasem po prostu przechodzi samego siebie, jeśli chodzi o bycie totalną bułą życia i nie potrafiąc podjąć jednej decyzji, która nie miałaby katastrofalnych konsekwencji. Jak i Cecile, której zachowanie po prostu wołało w pewnych momentach o pomstę do nieba… Choć teraz, jak myślę sobie o tym bardziej na spokojnie, to oboje byli postawieni w sytuacjach, które niestety nie pozostawiały im zbyt dużego pola manewru i finalnie, kosztowało to kogoś życie…

Akcja książki rozwija się bardzo dynamicznie. Autorka serwuje nam rollecoaster emocjonalny już od pierwszych rozdziałów i sprawia, że chce się krzyczeć z niemocy. A to oznacza, że książka jest świetna i Jensen doskonale potrafi grać na uczuciach swoich czytelników. ( Nie, nie padnie tu porównanie do Cassandry Clare, bo nie…)

(UWAGA W TEJ CZĘŚCI MOGĄ POJAWIĆ SIĘ SPOJLERY, WIĘC CZYTACIE NA WŁASNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ).

Jednym z momentów, które wbiły mi się w pamięć jest rozmowa Cecile z Królem Lata, z którym to zawiera umowę, że wszyscy jego poddani wrócą do Arkadii ( czyli krainy, w której rządził i z której pochodziły wszystkie trolle nim zostały uwięzione na ziemi w pół-ludzkiej formie). W tym momencie miałam wewnętrzny zgrzyt, bo już wiedziałam, co to oznaczało i naprawdę miałam nadzieję do samego końca, że jednak stanie się jakiś cud i ta umowa zostanie zmodyfikowana. O, jakże się srogo pomyliłam…

Sam finał kompletnie przelał czarę mojej frustracji i autentycznie sprawił, że się popłakałam. Dlaczego? Tego już będziecie musieli się dowiedzieć, sięgając po „Waleczną Czarownicę”.

Dawno żadna seria nie chwyciła mnie tak za serce i nie potargała uczuciami, jak seria ” Klątwy” Danielle L Jensen. Na początku nie byłam do niej zbytnio pozytywnie nastawiona. Jednak teraz, z pełnym przekonaniem mogę ją polecić każdemu. Znajdziecie tutaj i humor i grozę i kapryśnego księcia i magię i wszystko to, czego możemy oczekiwać od pięknej, współczesnej baśni. Bo właśnie tak ową jest ta seria. Po prostu PRECIOSO!

Z czytelniczym pozdrowieniem,

Meg.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s