Bez kategorii

Episode 131 : „Polityczne wyrachowanie, bezlitosny system i miłość ponad podziałami, czyli kilka słów o nowej, młodzieżowej powieści Cecelii Ahern.”

313951_skaza_572

Tytuł : „Skaza”

Autor: Cecelia Ahern.

Wydawnictwo: Akurat.

Liczba stron:442.

” Nigdy nie ufaj człowiekowi, który w cudzym domu siada u szczytu stołu.” Od tego zdania zaczyna się historia Celestine, siedemnastolatki, która żyje w niemal idealnym świecie. Gdzie każdy ma swoją funkcję i zadanie do wykonania. Wie, że są ludzie z tak zwaną „skazą”, która wyklucza ich ze społeczeństwa i stawia ich poza prawem. Gdy w jej domu pojawia się sędzia Crevan, jest to znak, że coś się zaczyna zmieniać w jej idealnym świecie i to nie koniecznie w tą dobrą stronę… Pewnego dnia postanawia pomóc ciężko choremu mężczyźnie, co zapoczątkowało serię zdarzeń, które zaprowadziły ją aż pod sąd samego Trybunału, którego wyroki były surowe i bezapelacyjne. Pomimo napiętnowania Skazą, staje się symbolem walki z systemem, który narzuca wszystkim swój tok myślenia. Młodzieńczy entuzjazm, miłość i bunt przeciw wszystkiemu. Tak właśnie zrodził się pomysł by przeciwstawić się bezwzględnemu rządowi, niszczącemu społeczeństwo od środka.

Brzmi to wszystko bardzo znajomo, prawda? Bohaterka, która stała się ikoną rewolucji w swoim świecie i musi podejmować ważne decyzje, od których może zależeć los jej bliskich. Tego typu historie opowiadane były już wielokrotnie i na różne sposoby. Cecelia Ahern też postanowiła napisać tego typu powieść, z gorącą miłością dwójki nastolatków w tle. Lecz w tym przypadku, autorka miło mnie zaskoczyła. Byłam nastawiona na to, że dostane jakiegoś milion razy odgrzewanego kotleta, że będzie to historia taka sama, jak wszystkie z tego nurtu, ale muszę przyznać, że ta mi się wyjątkowo spodobała. Może to kwestia tłumaczenia lub też sposobu narracji, ale czytając „Skazę” nie mogłam się oderwać od lektury. Nie przeczę, że było kilka momentów, gdzie miałam ochotę wyrzucić książkę przez okno albo po prostu rzucić ją w kąt i dać jej bardzo niepochlebną recenzję. Jednak patrzą całościową na tę historię, to przyznaję że jest ona porywająca. Bardzo intensywnie prowadzona akcja, zwalniania tylko po to by opisać krótki, romantyczny epizod głównej bohaterki. Jednym słowem, odżyła moja wiara w to, że da się napisać książkę dla młodzieży, osadzoną w dystopijnej rzeczywistości i nie będzie ona nudna i jednowymiarowa.

Podsumowując, bardzo chętnie przeczytam kolejną część tej serii, która zrobiła na mnie bardzo pozytywne, pierwsze wrażenie.

 

Za książkę dziękuję wydawnictwu Akurat.

Reklamy
Bez kategorii

Episode #130 : ‚Rebellion is built on hope” czyli słów kilka o spin-offie Star Wars – „Rouge One”.’

starwars

Tytuł: „Rogue One. A Star Wars story.” / ” Łotr 1″

Wydawca: Lucas Films LTD

Reżyseria: Gareth Edwards

Występują: Felicity Jones, Diego Luna, Mads Mikkelsen, Donnie Yen, Forrest Whitaker.

Premiera: 15.12.2016

Pokazy przedpremierowe: 14.12.2016

Galen Erso, dawny projektant broni dla Imperium, postanawia osiąść na jednej z odległych planet i zająć się rolnictwem. Jednak jego dawni współpracownicy nie wierzą w jego „stan spoczynku” i postanawiają g przywrócić do „czynnej służby Imperium”. Mężczyzna jednak miał inny plan. Ukrył swoją ukochaną córkę Jyn ( Felicity Jones) przed chciwymi mackami dyrektora Krennicka ( Ben Mendelsohn). Kilka lat później, dziewczyna trafia do więzienia, skąd wyciąga ją jeden z buntowników przeciw Imperium. Gdy docierają do bazy Rebelii i przywódcy dowiadują się, kim jest Jyn, chcą by dla nich zdobyła plany tajnej broni Imperium, o której aż huczy we wszystkich sieciach szpiegowskich. Dziewczyna odkrywa, czym jest ta broń, jak się nazywa i jaką ma słabość, lecz jej pochodzenie poddaje pod wątpliwość jej słowa. Jedynie młody dowódca, kapitan Andor ( Luna), jest po jej stronie i wraz ze swoim odważnym droidem, wyruszają z Jyn by wykraść Imperium ich największy skarb…

Szczerze mówiąc, gdy pierwszy raz zobaczyłam trailer filmu, pomyślałam sobie, że będzie on jakąś marną próbą zamaskowania niedosytu, jaki pozostał po „Przebudzeniu Mocy”. Nie spodziewałam się, że będzie to dobry film. Ba, wręcz nie miałam ochoty na niego iść, bo uznałam, że szkoda mojego czasu. Jednak po przemyśleniu całej sprawy i obejrzeniu jeszcze kilku trailerów, stwierdziłam: „A co mi tam. Najwyżej stracę pieniądze”. Lecz teraz, z pełną satysfakcją, mogę stwierdzić, że ten film był warty każdych pieniędzy. Świetne kreacje aktorskie. No dobra… Przemilczę Sawa Gerrerę… Forrest Whitaker jakoś mnie nie przekonał w tej roli. I szczerze to już wolałabym zobaczyć tutaj Dona Cheadle, który świetnie wcielił się w rolę War Machine, między innymi w „Captain America.Civil War” Marvela. I zabawny, hiszpański akcent Diego Luny, dodający uroku Cassianowi. Nie wspomnę już o dreszczach biegnących po plecach za każdym razem, gdy na ekranie pojawiał się Darth Vader i tak bardzo znaczące camea, dzięki którym ten film jest po prostu epicki. Śmiem twierdzić nawet, że był to najlepszy film z serii, jaki do tej pory zrobiono. Dlatego chylę czoła przed Lucas Films, którzy oddali ducha dawnych produkcji, używając modeli, zamiast przesadnej ilości efektów specjalnych a każdy szczegół wyglądał jak dzieło sztuki. Nie mówię tego tylko dlatego, że jestem ogromną fanką „Gwiezdnych Wojen” ale mówię to też jako obiektywny kinoman. Było to widowisko, które trzeba zobaczyć w kinie. Jedyne do czego mogę się tu przyczepić to polskie tłumaczenie tytułu… Na które spuszczę kurtynę milczenia. Czekam na kolejne produkcje z serii „Star Wars” jak szturmowcy na rozkazy Vadera.  W mojej ocenie 9,5/10.

A tu macie trailer:

Niech moc będzie z Wami!

Bez kategorii

Episode #129 : ” Był czas Harry’ego, teraz czas na Newta! Czyli słów kilka o „Fantastycznych zwierzętach i gdzie je znaleźć.” „

h2qhnbbmfrw-movieposter_maxres

Tytuł: „Fantastyczne Zwierzęta i gdzie je znaleźć.”

Seria: Spin-off Harry Potter. / „Fantastyczne Zwierzęta- seria filmowa”.

Produkcja: Warner Bros.

Reżyseria: David Yates.

Obsada: Eddie Redmayne, Collin Farrel, Ezra Miller, Katherine Waterston, A Fine Frenzy, Dan Folger.

Premiera: 18.11. 2016

Newt Scammander( Eddie Redmayne) jest magiozoologiem. Zajmuje się badaniem i chronieniem magicznych stworzeń, które też kolekcjonuje w swojej magicznej walizce. Pewnego dnia przybywa do Nowego Jorku, który miał być dla niego tylko miejscem tranzytowym do dalszej podróży. Jednak splot niefortunnych zdarzeń sprawia, że trafia na Jacoba Kowalskiego ( Dan Folger), z którym przypadkowo zamienia się walizkami. Na domiar złego, zostaje zatrzymany przez funkcjonariuszkę MACUSY, Tinnie Goldstein( Katherine Waterson), która za wszelką cenę stara się odzyskać swoją utraconą pozycję aurora. Jednak fakt, że Newt posiada walizkę pełną magicznych stworzeń i to, że została ona zabrana przez Nie-Maga, któremu młody czarodziej nie wymazał pamięci, wcale jej w tym nie pomaga. Wręcz przeciwnie. Sprowadza to na nią jeszcze więcej kłopotów. Po odnalezieniu pana Kowalskiego oraz rzeczonej walizki, okazuje się, że jedno ze zwierząt ugryzło poczciwego piekarza i trzeba go wyleczyć. Tinnie zabiera obu panów na stancję, gdzie mieszka wraz ze swoją siostrą, Queenie( A Fine Frenzy).

Po dawce szokujących zdarzeń i po tym, jak Newt uleczył Jacoba, ten postanawia pomóc mu odnaleźć nie tylko zbiegłego niuchacza, który siał spustoszenie od pierwszej chwili, gdy się pojawił, ale i dowiedzieć się, co to za magiczny stwór pustoszy ulice Nowego Jorku.

Sprawy zaczynają się komplikować, a MACUSA wpada w panikę, że zwierzęta Newta mogą sprowadzić zagrożenie na całą społeczność czarodziei i Nie Magów. A co się dzieje dalej? Cóż, tego musicie dowiedzieć się już w kinie, bo jeszcze trochę a zaspoileruje Wam cały film.

Zacznę może od tego, że film mi się ogólnie podobał. Był bardzo ładnie zrobiony. Efekty wizualne-przepiękne a walki między czarodziejami, magiczne! Całość robiła niesamowite tło dla historii, która w moim odczuciu była opowiedziana trochę zbyt chaotycznie. Dla osób, które choć trochę interesują się tematyką Pottera i pobocznymi, film wyda się jasny i klarowny, choć niektóre sceny nawet dla zagorzałych fanów mogą wydać się niedopowiedziane i nieco wyrwane z kontekstu. Jednak gdy na film pójdzie ktoś, kto coś tam wie o Potterze i chciał zobaczyć, co to za cudo, może wyjść z kina z poczuciem, że coś mu umknęło.

Przejdę może do gry aktorskiej. Na pierwszy ogień pójdzie zdobywca Oscara, Eddie Redmayne. Jest to jeden z najbardziej utalentowanych aktorów młodego pokolenia i tutaj znów pokazał swoją klasę. Choć odniosłam wrażenie, że niektóre sceny miał trochę „przegrane”, to całościowo jego gra była świetna.

Na pochwałę zasługuję też Collin Farrell, który odwalił kawał dobrej roboty w tym filmie. Pomimo, że zagrał drugoplanową rolę, zrobił to naprawdę dobrze. I choć osobiście za nim nie przepadam, to muszę przyznać, że tutaj się popisał. To samo mogę powiedzieć o A Fine Frenzy i Danie Folgerze, którzy swoimi kreacjami po prostu skradli moje serce. Ich urocze rozmowy i interakcje były po prostu genialne a zabawne teksty Kowalskiego, były wisienką na tym „torcie” aktorskim. Pod tym względem, nie mogę się doczekać kolejnych części filmu. Jestem bardzo ciekawa, jak rozwinie się ta seria. I co jeszcze zostanie wrzucone do tego „kociołka”.

Podsumowując, film warty obejrzenia. Mimo scen wyrwanych z kontekstu, ogląda się go z ogromną przyjemnością. Nie mogę też nie wspomnieć o naprawdę świetnej kreacji Ezry Millera, który wcielił się w główną „złą”postać. Jego ekspresja i umiejętność wzbudzania niepewności samym spojrzeniem jest niezwykła.

W mojej ocenie mocne 7/10.

Na dole, zostawiam trailer. Enjoy!

Bez kategorii

Episode #128 : „O sile charakteru i prawdziwym obliczu Formuły 1. Bezkompromisowa autobiografia Marka Webbera.

mark_webber-moja_formula1

Autor: Mark Webber

Tytuł : ” Autobiografia. Moja Formuła 1″

Wydawnictwo: SQN.

Mark Webber- to nazwisko może mówić bardzo mało osobom, które nie interesują się sportami motorowymi. Jednak ci, którzy jak ja, oglądają bądź oglądali zawody Formuły 1. na pewno kojarzą tego pochodzącego z Australii kierowcę. Swoją przygodę ze ściganiem, Webber zaczynał w Formule Ford, Holden i Formule 3. Brał też udział w 24-godzinnch wyścigach w Le Mans. Przez jedenaście lat swojej kariery w Formule 1, reprezentował takie marki jak Minrdi, Jaguar, Williams oraz Red Bull Racing i kończył sezony na trzecim miejscu w klasyfikacji generalnej mistrzostw świata. Łącznie ma za sobą ponad 200 wyścigów F1, z których dziewięć wygrał i 42 razy stawał na podium. Obecnie jeździ w wyścigach długodystansowych World Endurance Championship jako kierowca Porsche.

Od dziecka interesowało go tylko jedno: Ściganie się. Jednak po dołączeniu do teamu Red Bull Racing, stracił cały zapał do zawodów. Dlaczego? Tego właśnie możecie dowiedzieć się z jego autobiografii, która jest szczera, miejscami dość brutalna i obdzierająca F1 z wszelkich mitów, w jakie obrosła przez ostatnie lata.

W F1 nie ma kompromisów. Nie masz wyników- wylatujesz. Proste. Masz wyniki, to stajesz się obsesyjnie ambitny. Nie każdy jest w stanie wytrzymać taką presję.

Jako że od wielu lat obserwuje poczynania zawodowych kierowców, lektura książki o jednym z nich była dla mnie niczym Gwiazdka pod koniec roku. Ciekawa, napisana w bardzo przystępny sposób opowieść o dążeniu do spełnienia marzeń, o wytrwałości, konfrontacji marzeń  z rzeczywistością i realia, jakim trzeba stawić czoła, gdy już osiągnie się jakiś sukces.

Jest do zdecydowanie obowiązkowa pozycja do przeczytania dla każdego fana sportów motorowych.

A za książkę dziękuję Wydawnictwu SQN.

Bez kategorii

Episode #127: „Over the great pond” czyli o wyprawie śladami popkultury w kraju, który jest jej producentem oczami ekipy „Stany POPświadomości”.

przez-stany-popswiadomosci-b-iext46127396

Autor: Kuba Ćwiek, Patryk Jurek, Radek Teklak, Bartek Czartoryski, Kreska_

Tytuł: ” Przez stany POPŚwiadomości”

Wydawnictwo: SQN

 

Gdy myślimy o Stanach Zjednoczonych, kojarzą nam się one dość jednoznacznie – z filmami, muzyką, tłustą kuchnią i zróżnicowaniem kulturowo-etnicznym. W wielu produkcjach kinowych czy telewizyjnych, widzimy ten „daleki, fascynujący świat”, w którym wszystko jest możliwe a marzenia się spełniają, jeśli tylko czegoś bardzo chcemy. A przynajmniej taką informację otrzymujemy poprzez przekaz audiowizualny, jakim jesteśmy bombardowani na każdym kroku.

A co, gdyby tak zebrać grupę zapaleńców i wyruszyć w podróż po tak zwanym „Nowym Świecie” śladami filmów,książek i seriali? Tak właśnie zrobili uczestnicy trzytygodniowej wyprawy po Stanach Zjednoczonych. Wiedzeni swoimi pasjami do szeroko rozumianej kultury popularnej, odwiedzili oni wiele ciekawych miejsc. Boston, Waszyngton, Nowy Jork. Miejsca, które tak dobrze znamy z telewizji, że czasem wydaje się, że już tam byliśmy.

Czytając relacje Kuby, Radka, Bartka, Patryka i kreski_ , zapragnęłam sama wybrać się w taką podróż. Oglądając zdjęcia i śledząc komentarze, czułam się, jakbym była tam wraz z nimi. Książka porwała mnie od pierwszego słowa i trzymała aż do końca. Teraz w głowie gra mi tylko jedna myśl: wybrać się w podobną podróż. Może nie odwiedziłabym tych samych miejsc, co twórcy „Stanów POPświadomości”, ale na pewno niektóre z nich wzięłabym pod uwagę. W końcu Stany są ogromne. Jest w czym wybierać.

Książka jest gratką dla wszystkich lubujących się w amerykańskiej popkulturze a także w podróżach, jako takich. Nie ma tu żadnych porad ani wskazówek, jak zacząć swoją przygodę. Po prostu trzeba spróbować. „Stany POPświadomości” są na pewno jedną z tych pozycji, które mnie zainspirowały do działania. Kto wie, może ja też kiedyś napiszę taki dziennik wypraw?

 

Za książkę dziękuję wydawnictwu SQN.

Bez kategorii

Episode #126 : ” O żądzach, erotycznych fantazjach i grozie w niezwykłym, siedemnastowiecznym stylu, czyli posłowie po lekturze „Mnicha” Matthew Gregory Lewis.”

308511_mnich_614

Tytuł : „Mnich”

Autor : ” Mathew Gregory Lewis”

Wydawnictwo : Vesper.

 

Klasyka literatury gotyckiej, która budziła kontrowersje wśród jej ówczesnych czytelników i może budzić je po dziś dzień. Pomimo, że jest to książka nie dla wszystkich, napisana dość archaicznym językiem oraz mająca bardzo dosadne i frywolne opisy zachowań, których nie powstydziłaby się nawet Anne Rice, jest również uznawana za klasykę horroru. Jak większość noweli gotyckich, jest to historia, która wchodzi pod skórę i sprawia, że dreszcze przechodzą nam po plecach nie tylko ze strachu ale i z lekkiego zażenowania. A to znaczy, że Lewis zadziałał we właściwy sposób. Dotknął prawdy o naszych pragnieniach i zahamowaniach, jakie narzuca nam ogólnie przyjęta moralność.

Powieść opowiada o życiu i gwałtownym upadku początkowo pobożnego mnicha Ambrosio. Przez intrygi uknute przez Matildę, która zwodzi go i skłania do wykroczeń przeciw boskim prawom, mężczyzna staje przed trudnym wyborem, który prowadzi go ku niechybnej hańbie.  On sam jest następnie opanowany żądzą do niewinnej Antonii. Używając czarów i magii Matilda pomaga mu ją uwieść, a ten po pewnym czasie gwałci ją i zabija. Jest to pewnego rodzaju metafora szatana ubranego w kobiecą formę.

Jeśli mam być całkowicie szczera, to ta powieść mnie zbulwersowała w pewnym sensie i trochę przeraziła. Choć wiem, że to fikcja literacka, coś z tyłu głowy mówiło mi podczas czytania, że takie historie dzieją się po dziś dzień. Że nawet ci, którzy uważają się za najbardziej pobożnych, kierują się w stronę tego, co jest zakazane i potępiane. Muszę przyznać, że jak na powieść z początku osiemnastego wieku, jest nadal bardzo aktualna, choć jej forma i sposób przekazywania treści pozostawia posmak pleśni w ustach.

Jako że mam dość specyficzny gust czytelniczy, to śmiało mogę stwierdzić, że ta książka jest jedną z tych, do których jeszcze kiedyś wrócę, jak będę w odpowiednim nastroju.

Muszę też dodać dwa słowa na temat oprawy graficznej książki, która to jest, jak zawsze przepiękna a grafiki, zamieszczone między rozdziałami, dodają treści mocy i należytego charakteru.

 

A za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Vesper.

 

Bez kategorii

Episode #125 : ” Czy może być coś bardziej nieprzewidywalnego niż miłość?” czyli o dwóch niezwykle intrygujących powieściach tajemniczej/go Sylvain Reynard.

raven_cover-1522400-352x500

Tytuł : „Raven/Shadow”

Autor: Sylvain Reynard.

Wydawnictwo: Akurat

Raven jest trzydziestoletnią panią kustosz, pracującą w Galerii Uffizi we Florencji. Pewnego wieczoru jest świadkiem brutalnego napadu na bezdomnego. A gdy próbuje zainterweniować, niestety kończy się dla niej bardzo boleśnie. Jednak na ratunek przybywa jej tajemniczy mężczyzna i rozprawia się z bandziorami. W pewnym momencie, traci przytomność a gdy się budzi, doznaje szoku… Jest teraz niezwykle piękną i pociągającą kobietą. Co ciekawe, wszyscy zadają się jej nie poznawać… A ze zbiorów Galerii znikają bezcenne ilustracje Botticellego.

Szukając sprawców tej zuchwałej kradzieży oraz swojego tajemniczego wybawiciela, Raven zapuszcza się w mroczne zakamarki Florencj, gdzie słowa „namiętność” i „strach” nabierają nowego znaczenia…

W drugiej części natomiast, Raven musi stanąć przed wieloma przeciwnościami. Inspektor Batelli usilnie próbuje jej udowodnić, że to ona ukradła bezcenne dzieła sztuki z galerii Uffizi. Na domiar złego, powraca książę wampirów by zemścić się na wszystkich tych, którzy skrzywdzili dziewczynę. Ona zaś staje przed niezwykle trudnym wyborem : sprzysiąc się z siłami ciemności, czy może jednak odprawić głodnego krwi adoratora?

Cokolwiek nie postanowi i tak ktoś na tym ucierpi… A to dopiero początek.

Gdy pierwszy raz wpadła mi ręce książka „Raven”, myślałam, że to kolejny romans, podobny do „Pięćdziesięciu twarzy Gray’a”. Lecz, gdy zaczęłam czytać i doszłam do momentu, w którym główna bohaterka poznaje swojego wybawcę, stwierdziłam, że chyba jednak będzie „Zmierzch”… Jednak okazało się, że ani w pierwszym ani w drugim przypadku nie miałam racji. Powieść okazała się być dojrzałą, bogatą w pyszne opisy historią o miłości, którą słyszeliśmy już milion razy w tak wielu wersjach, że ciężko je zliczyć. Aczkolwiek czytanie jej sprawiło mi niezwykłą przyjemność. Zwłaszcza, że postać Księcia Williama jest podobna do jednego z moich ukochanych nieumarłych czyli do Lestata z „Kronik Wampirów” Anne Rice. Druga część przyniosła ciekawe zwroty akcji, porywające wątki, namiętność i intrygę. Zechcecie przyjąć zaproszenie Księcia na bal pełen tajemnic i pożądania?

Z czystym sercem mogę polecić tę serię każdemu, kto lubi pikantne, paranormalne romanse.

 

A za książkę dziękuję wydawnictwu Akurat.