Bez kategorii

Episode #108 : ” O roztargnionym nekromancie, rozsądnym policjancie i wielu dziwnych sytuacjach, czyli Clovis LaFay wkracza na polską scenę fantastyki! „

clovis_front_1000px

Autor: Anna Lange

Tytuł: Clovis LaFay. Magiczne Akta Scotland Yardu.

Wydawnictwo: SQN.

Liczna stron: 446.

Rok 1873, wiktoriański Londyn. Panie w gorsetach i panowie w eleganckich garniturach, przechadzają się po ulicach. Tajemne stowarzyszenia zaczynają działalność a fascynacja mechanicznymi pojazdami zdaje się wchodzić na nowy poziom. A jeśli dodamy do tego fakt, że każdy człowiek rodzi się z pewnego rodzaju umiejętnością magiczną, którą dorastając doszkala, możemy liczyć na wyjątkowo ciekawą powieść.

Clovis LaFay to dość ekscentryczny, młody człowiek. Jest nie tylko inteligentny ale i nieco roztrzepany, co pakuje go w różne dość nietypowe sytuacje. Jakby tego było mało, jego nazwisko nie jest zbyt dobrze widziane w społeczeństwie z racji tego, że jego ojciec był uznawany za czarnego maga… Gdy po trzyletniej tułaczce po Europie, wraca do Londynu, spotyka swojego dawnego przyjaciela ze szkolnych lat, Johna Dobsona. To spotkanie okazuje się początkiem całkiem nowej przygody i daje szansę Clovisowi na praktykowanie swojego fachu. A co z tego wyniknie? Musicie przekonać się sami, sięgając po tę niezwykle wciągającą powieść Anny Lange.

Muszę przyznać, że jak na debiut, książka jest napisana na bardzo wysokim poziomie. Uwielbiam styl pani Lange, która do nieco dłużących się scen, potrafiła dodać element humoru. Dzięki czemu, czytało się je z ogromną przyjemnością. Jestem oczarowana tą historią. Magia, kryminał i czasy wiktoriańskie – znakomity przepis na smaczny kąsek dla miłośników powieści, usytuowanych właśnie w tym okresie historycznym.

Nie tylko sceneria ale przede wszystkim postacie są niebywałym atutem tej powieści. I nie mówię tu tylko o Clovisie, który wiedzie prym w całej historii. Alicja i John Dobson też są bardzo ciekawymi i silnymi postaciami. Lubię, gdy w powieściach jest więcej niż tylko jeden główny bohater, wokół którego wszystko się kręci. I tutaj ukłon w stronę autorki. Podobało mi się, w jaki sposób każda z postaci miała swoje „pięć minut” w kontekście całej historii. Jedne, co mnie trochę nużyło w czasie czytania, to przegadane sceny. Niekiedy można było je skrócić dosłownie do dwóch zdań i też cała idea sceny byłaby zachowana.

Na koniec, nie mogę nie wspomnieć o cudownej szacie graficznej, która idealnie odzwierciedliła ideę całej historii. Pod tym względem, super!

Podsumowując, serdecznie polecam Wam „Clovisa LaFaya”. Jest to jedna z tych książek, które warto mieć w swojej kolekcji. I mam nadzieję, że autorka planuje już ciąg dalszy, bo ten „clifhanger” jaki zastosowała na końcu, domaga się wyjaśnienia! 🙂

Za książkę bardzo dziękuję wydawnictwu SQN. 🙂

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s