Bez kategorii

Episode #88: „Heaven. Miasto Elfów” czyli o powieści, która trąca magią… Ale czegoś jej brak.

heaven-miasto-elfow

Tytuł: Heaven: Miasto Elfów.

Autor: Christoph Marzi

Wydawnictwo: Muza.

Osiemnastoletni David jest zwyczajnym nastolatkiem, z dość niechlubną przeszłością. Mieszka w antykwariacie i bardzo lubi włóczyć się nocami po dachach domu i obserwować niebo nad Londynem, na którym od lat nie było gwiazd. Podczas jednej ze swoich wypraw, poznaje ją. Piękną, tajemniczą i śmiertelnie wystraszoną Heaven, która opowiada mu dość niestworzoną historię. Mówi, że polują na nią źli mężczyźni, który ukradli jej serce. Ale chwilka… Przecież nie można żyć bez serca, prawda? David, mimo swojego zaskoczenia i niedowierzania, postanawia pomóc tajemniczej nieznajomej, a to prowadzi do początku niezwykłej i niebezpiecznej przygody, jaką oboje przeżywają. Czy odnajdą tych, którzy ukradli serce Heaven i odkryją dręczące ją tajemnice? Tego musicie się dowiedzieć, sięgając po książkę Christopha Marzi.

Jeśli mam być całkowicie szczera, to książka sama w sobie mnie jakoś szczególnie nie porwała. Owszem, bardzo przyjemnie się ją czytało, choć muszę przyznać, że miejscami miałam wrażenie, że autor zapomniał, że ma się skupiać na wydarzeniach między bohaterami a nie na opisach książek czy miejsc, w których się znajdowali. Okay, rozumiem fascynację Londynem, o której pisał w posłowiu autor. Sama kocham Londyn i opis wszystkich uliczek, przywiódł wiele wspomnień. Jednak dla osób, które w życiu nie były w tym mieście może się to wydać zwyczajnie nudne. To, co mnie tak właściwie zachęciło do sięgnięcia po tę książkę? Jej opis. Wydawało mi się, że będzie to świeża historia,która porwie mnie w fantastyczny świat baśni. Lecz… Czegoś mi tu zabrakło. Przede wszystkim, wyrazistych głównych bohaterów, którzy mimo różnic w charakterze, potrafili się dogadać, a tu autor trochę ich spłaszczył i sprawił, że byli tylko dodatkiem do opisu, zamiast przewodzić całej historii. Książka zakończyła się w takim momencie, jakby miał nastąpić ciąg dalszy tej historii. Jeśli tak będzie, to z czystej ciekawości sięgnę po kolejny tom. Ogólnie, była to dla mnie dość przyjemna lektura, choć nie wiem, czy przeczytałabym ją drugi raz. Polecam przekonać się na własnej skórze, czy warto po nią sięgnąć.

A za książkę dziękuję wydawnictwu Muza.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s