Bez kategorii

Episode #87 : ” Wcześniej była zabójcza, teraz jest nieposkromiona!” czyli dalsze losy Celaeny Sardothien w „Koronie w Mroku” Sarah J. Maas

szklany-tron-tom-2-korona-w-mroku-b-iext34555994

Autor: Sarah J. Maas

Tytuł: Szklany Tron: Korona w Mroku

Liczba stron: 422.

Celaena Sardothien stała się tajną, bardzo zabójczą bronią Króla Adarlanu. Musi wygrać swoją wolność poprzez krew jego wrogów, lecz nie potrafi zabijać dla niego. Mając na uwadze, jak bardzo nienawidziła króla, Celaena finguje wszystkie śmierci, jakich wymaga od niej jej władca. Jest to bardzo ryzykowne zagranie, lecz dziewczyna nie ma innego wyjścia. Gdy dostaje rozkaz zabicia jednego ze swoich dawnych znajomych, zabójczyni zaczyna podejrzewać, że król wcale nie próbuje zlikwidować swoich wrogów, tylko tych, którzy w jakiś sposób przeszkadzają mu w realizacji jego podłych, podstępnych planów. Co więcej, dziewczyna odkrywa, że król być może potrafi posługiwać się potężnymi znakami, które mogą sprawić, że będzie niezwyciężony… Między intrygami, snutymi przez króla, Celaena dzieli swój czas na naukę Znaków ze swoją przyjaciółką Nehemią oraz na czas spędzany z Chaolem. Jednak nie wszystko jest takie, jakim się wydaje i wkrótce, dziewczyna musi stawić czoło mrocznym sekretom, które wciąż ciążyły nad nią jak złowroga chmura. Czy dokona właściwego wyboru i ocali tych, których kocha? Tego musicie się dowiedzieć, sięgając po drugi tom serii „Szklany Tron”.

Szczerze powiedziawszy, ta książka mnie ani nie zachwyciła ani w żaden sposób nie porwała do tego stopnia bym mogła stwierdził, że pochłonęła mnie bez reszty. Najciekawsza z całości była końcówka, w której wiele rzeczy się wyjaśniło. Choć ja wcale nie byłam zaskoczona takim obrotem spraw. Styl pisania autorki bardzo przypadł mi do gustu, zwłaszcza, że tę serię zamierzam przeczytać w całości po angielsku. Tutaj, ogromne brawa dla Sarah J. Maas. Jeśli chodzi o samą historię, cóż. Czytałam lepsze, ale nie twierdzę, że nie dam szansy kolejnemu tomowi. Bardzo polubiłam Celaenę, choć na początku irytowała mnie do granic, dlatego z ciekawości zamierzam przeczytać kolejne części, by sprawdzić jak sobie radzi, czy dokonała dobrego wyboru i czy odzyska swoją upragnioną wolność. W dużym skrócie, polecam.

Reklamy
Bez kategorii

Episode #86 : „Hello, is this thing on?”czyli punk rock w wydaniu prosto z Wielkiej Brytanii- Monarks & Counterfeit 13-14.06.2016

Tak naprawdę, nie wiem od czego zacząć tę moją relację. Pomimo, że minął już tydzień od koncertu, ja wciąż czuję tą pozytywną energię, która aż biła od brytyjskiego zespołu Counterfeit, który po raz pierwszy zawitał do naszego pięknego kraju na aż 3 koncerty!

Pierwszy koncert miał miejsce w warszawskiej „Proximie”. Na początek zostaliśmy przywitani przez energetyczny zespół Monarks, który zagrał sześć piosenek ze swojej debiutanckiej EPki „The End”, na której znalazły się utwory takie jak: „Folly”, „The End”, „New Song”, „Wasted Alone”, ” Amourus” i ” You were my fire”. Widownia przyjęła ich niezwykle ciepło, co zaowocowało szalonym skokiem wokalisty ze sceny. Po secie chłopaków, nastąpiła chwila przerwy, w której można było podejść do zespołu i z nimi porozmawiać. Następnie nadszedł czas na główną gwiazdę wieczoru, czyli Counterfeit.

Pomimo, że nie stałam pod samą sceną, widziałam wszystkich doskonale. Chłopcy rozpoczęli swój set od piosenki „Hold Fire”, która rozgrzała publikę do czerwoności następnie usłyszeliśmy: „For the thrill of it”, „Romeo”, „Close to your chest” i „Washed out”. Gdy nadszedł czas na „Letter to the lost”, Jamie poprosił nas o to, byśmy zrobili mu trochę miejsca. Niektórzy zareagowali na to w sposób, który sprawił, że miałam ochotę kogoś wyrzucić z sali, no ale cóż. Szalonych fanek się nie da uspokoić. Nawet Jamie zwrócił im uwagę. Wokalista stanął po środku nas i zaczął śpiewać. Było to niezwykle osobliwe doznanie, gdyż ta piosenka jest dla mnie wyjątkowo ważna. W Poznaniu, miała miejsce akcja koncertowa, na której fani podnieśli w górę kartki z napisem ” In Loving Memory of the Lost”. Jedną z nich, Jamie zachował i podniósł by podziękować nam za szacunek, jaki okazaliśmy na tej niezwykle osobistej dla niego piosence.

Potem szaleliśmy przy ” Family Suicide”, „Come Get Some”, przy którym Jamie próbował zachęcić wszystkich do pogo, jednak większość osób nie za bardzo wiedziała, o co chodzi, ” Addiction”, „Lost Everything” i finalnie ” Enough”, przy którym Jamie biegał po całym klubie i siał zamęt. To było epickie.

Podsumowując oba koncerty, muszę przyznać, że zarówno Monarks jak i Counterfeit dali takiego czadu, że do dziś czuję energię, buzującą w żyłach. Oba zespoły dały radę i to ostro! Jeśli ktoś z Was jest ciekawy, jak oni brzmią, zapraszam do linków poniżej i na następne koncerty,których daty mają pokazać się już wkrótce 🙂

 

 

 

Bez kategorii

Episode #85 : ” Żyj, masz tylko jedno życie” czyli kilka słów o filmie i książce „Zanim się pojawiłeś” Jojo Moyes.

zanim-sie-pojawiles-b-iext36258952

Autor: Jojo Moyes

Tytuł: Zanim się pojawiłeś /Me before you

Wydawnictwo: Świat Książki

Liczba stron: 382.

Louisa Clark (Emilia Clarke) jest zwyczajną dziewczyną, która mieszka w małej miejscowości w Anglii. Ma przystojnego chłopaka, pracę którą lubi i nieco zakręconą ale kochającą rodzinę. Właściwie niczego jej nie brakuje. Aż do momentu, gdy nie traci pracy i nie może znaleźć kolejnej. Finanse jej rodziny są dość kiepskie, więc dziewczyna jest zdesperowana by wziąć jakąkolwiek pracę. W końcu zatrudnia się jako opiekunka osoby niepełnosprawnej u państwa Traynorów, których syn doznał poważnego wypadku i był niemal całkowicie sparaliżowany. Gdy Lou po raz pierwszy poznaje Willa ( Sam Claflin), nie robi na nim zbyt dobrego wrażenia. Jest przekonana, że mężczyzna ją nienawidzi, ale dalej próbuje swoich sił, by jednak przekonać go do siebie. Finalnie, Lou i Will się zaprzyjaźniają a nawet zaczynają się w sobie zakochiwać… Co w sytuacji Willa stanowi bardzo poważny problem… Dlaczego? Tego musicie się dowiedzieć czytając książkę lub oglądając film.

Może na początek dwa słowa o książce. Gdy pierwszy raz usłyszałam o Jojo Moyes od Hasacza, stwierdziłam, że zaryzykuję i przeczytam, choć tego typu literatura w ogóle mi nie leży. Zaryzykowałam i stwierdzam, że było warto. Historia opowiedziana w „Zanim się pojawiłeś” jest piękna, wzruszająca i nietuzinkowa pod wieloma względami. Polecam Wam serdecznie przeczytanie tej książki w oryginale. Cięty humor i sarkazm bohaterów najlepiej czyta się w języku angielskim. Jeśli zaś jesteście leniwymi bułami i nie chcecie sięgnąć po tę pozycję, to zapraszam Was do kina na ekranizację tego dość nietypowego romansu.

Sam Claflin oraz Emilia Clarke niemal idealnie zinterpretowali relacje, jakie panowały między głównymi bohaterami i bardzo przyjemnie oglądało się ich oboje na wielkim ekranie. Winszuję twórcom doboru aktorów, bo był to strzał w dziesiątkę, według mnie. Ścieżka dźwiękowa była pierwszą rzeczą, jaka przekonała mnie by w ogóle wybrać się do kina, gdyż możecie usłyszeć na niej utwory Eda Sheerana.

W dużym skrócie, film jest godny polecenia. Jest ciepły, przepełniony miłością i wzruszający. Czyli ma wszystko to, co dobry film o miłości powinien mieć. Nie chcę Wam spojlerować ani też ostrzegać przed niespodziankami. Sami musicie się przekonać zarówno do filmu jak i do książki. Co ciekawe, scenariusz napisała sama autorka. Serdecznie polecam. Jak dla mnie mocne 9/10. Zarówno dla książki jak i dla filmu.

Bez kategorii

Episode #84 : „“Żadna ryba nie może żyć w idealnie czystej wodzie” czyli o powieści fantasy, rodem ze starożytnych Chin. „

krolowie-dary

Tytuł : “Królowie Dary”

Autor: Ken Liu

Wydawnictwo SQN

Liczba stron: 589

 

“Żadna ryba nie może żyć w idealnie czystej wodzie” czyli o powieści fantasy, rodem ze starożytnych Chin.

 

“Żadna ryba nie może żyć w idealnie czystej wodzie” czyli o powieści fantasy, rodem ze starożytnych Chin.

Mata Zyndu jest jednym z nielicznych, ocalałych ze swojego rodu, o którego wyginięciu zadecydował okrutny cesarz. Całe życie spędził na treningiem pod okiem ostatniego z żyjących krewnych, by być gotowym na ostateczne wymierzenie kary tym, którzy odważyli się podnieść rękę na jego rodzinę. Kuni Garu z kolei jest zupełnym jego przeciwieństwem. Kombinator, cwaniak i podrywacz. Swoim urokiem, potrafił oczarować każdego by czerpać z tego jak największe korzyści.

Dwa kompletnie różne od siebie charaktery, lecz łączy je jedno wspólne pragnienie- chęć wyzwolenia spod rządów cesarza. Lecz nawet najbardziej nieprawdopodobne sojusze może zniszczyć zupełnie inny światopogląd a to dopiero początek przygody…

Niesamowita, wciągająca od pierwszej strony powieść, która oczarowała mnie i zaskoczyła w każdy możliwy sposób. Na początku, byłam nieco sceptycznie nastawiona do tej pozycji. Spodziewałam się kolejnej powieści z gatunku miecza i tarczy, gdzie tak naprawdę nic nowego się nie dzieję. A tu taka niespodzianka. Świat, który zaserwował nam Ken Liu, mógłby istnieć naprawdę. Z całą swoją nie przeciętną wyrazistością i heroizmem, który okazują bohaterowie. Zawiłości intryg politycznych oraz fakt, że autor nie epatuje tutaj magią czy magicznymi stworami na prawo i lewo, sprawia, że “ Królowie…” są powieścią nietuzinkową. Jednak najbardziej na jej korzyść przemawia fakt, że jest ona umieszczona w bardziej orientalnych regionach, gdzie honor jest rzeczą nadrzędną a walka urasta do rangi dzieła sztuki. Główny bohater musi udowodnić, że jest w stanie być władcą, na jakiego Dara zasługuje. Jest dumny I tak, jak na wojownika przystało, zawsze stara się doprowadzić wszystkie zamierzenia do końca. Jest wielu, którzy mu się przeciwstawiają I to sprawia, że musi podejmować decyzje, których nie chce. Ken Liu zaprasza nas w podróż do miejsca, które mogło istnieć kilka tysięcy lat temu. Miejsca, gdzie honor i wspólne dobro stawia się ponad własną dumę uprzedzenia. A to wszystko ubrane w niezwykle barwną i ciekawą narrację, dzięki której możemy choć na chwilę oderwać się od szarości codziennego świata. Jestem pewna, że nie raz jeszcze będę wracała do tej powieści, gdyż zrobiła ona na mnie bardzo pozytywne wrażenie.

Nie mogę też nie wspomnieć i przepięknej okładce, oddającej klimat całej opowieści i zachęcającej czytelnika po sięgnięcie właśnie po nią. Jeśli interesujecie się choć trochę dawną sztuką wojenną, to na pewno grafika przykuje waszą uwagę bez reszty. Czekam z utęsknieniem na kolejny tom, by po raz kolejny wybrać się do Dary i zanurzyć w jej pięknie i tajemniczości. Oraz dowiedzieć się o dalszych losach bohaterów, których poznaliśmy w pierwszym tomie.

 

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu SQN.

Bez kategorii

Episode #83: „O kukiełce, która chciała być prawdziwym chłopcem” czyli kilka słów o „Pinokiu”Carlo Collodi z okazji Dnia Dziecka.

pinokio

Autor: Carlo Collodi

Tytuł: Pinokio

Wydawnictwo: Vesper

Liczba stron: 209

Kto z nas nie zna historii o Geppetto, który znalazł kawałek drewna i postanowił wyrzeźbić z niego kukiełkę, która okazała się być żywa! Historia tego, jak Pinokio chciał być prawdziwym chłopcem i co musiał przejść, by odnaleźć swojego tatę chwyta za serca pokolenia czytelników od 1883 roku, gdy po raz pierwszy została opublikowana. Od tamtego czasu przeszła wiele transformacji oraz adaptacji, które trochę zmieniły ogólny przekaz tej pięknej bajki. Jednak powrót do źródeł, czyli do oryginału, sprawia, że przeżywamy całą historię raz jeszcze, jakbyśmy ją czytali po raz pierwszy.

Dla mnie, wszelkiego rodzaju baśnie i bajki mają w sobie tę niezapomnianą cząstkę dzieciństwa, która ukryta jest gdzieś tam między wersami. Sprawiają, że możemy choć na chwilę zapomnieć o dorosłym życiu, problemach, stresie. Czasami mogą pokazać nam właściwą drogę, gdy trochę się pogubimy. Mają niezwykłą siłę, która porusza serce i duszę. Dlatego uważam, że dobrze jest do nich wracać w wersji oryginalnej. Nie osłodzonej, czy okrojonej przez adaptacje. Tylko tej prawdziwej, esencjonalnej treści, która z wiekiem, daje nam do myślenia. Jestem ogromną zwolenniczką wracania do książek dla dzieci i porównania swoich wrażeń sprzed lat, do tego, co odczuwamy obecnie, czytając te dobrze znane nam wersy.

Historia „Pinokia” jest jedną z tych, która pokazuje, że warto wierzyć w marzenia i że jeśli będziemy uczynni, inni też się nam odwdzięczą tym samym. Warto sobie przypomnieć te najbardziej podstawowe wartości, zwłaszcza w świecie, w którym rządzi ciągła gonitwa do doskonałości, kłamstwo, obłuda i strach.

Zatrzymajmy się na moment i oddajmy się tej pięknie ilustrowanej historii, która ucieszy nie tylko dzieci, ale i wielu dorosłych.

 

Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu InRock/Vesper