Bez kategorii

Episode #59: „Dziewczyna z portretu” film, który chwyta za serce i zachwyca!

8162472-dziewczyna-z-portretu-607-900

Tytuł: „Dziewczyna z portretu”

Reżyseria: Tom Hooper

Produkcja: Focus Features.

Einar i Greda Wegener są bardzo szczęśliwym, kochającym się małżeństwem artystów. On maluje pejzaże, ona portrety. Są bardzo towarzyscy i otwarci na kopenhaską bohemę, lecz pewnego dnia wszystko się zmienia. Gdy Greda prosi swojego męża by pozował jej do żeńskiego portretu, ich życie już nie jest takie samo. Einar odkrywa w sobie długo skrywaną naturę, która z coraz większą siłą manifestuje swoją obecność aż wreszcie, pochłania młodego artystę bez reszty.

Film jest przepięknie opowiedzianą historią o miłości, prawdziwej przyjaźni i akceptacji tego, kim się naprawdę jest. Przede wszystkim jest to obraz, który dobitnie pokazuje, że wsparcie najbliższych nam osób jest nieocenioną pomocą w realizacji nawet tych marzeń, które w mogą doprowadzić nas do nieszczęścia.

Ukłony w stronę kunsztu aktorskiego laureata Oscara i wybitnego, brytyjskiego aktora Eddiego Redmayne’a, który wcielił się w postać głównego bohatera. Jego niezwykła uroda, dodała tej postaci autentyczności. Choć Ed znany jest z grania osobliwych postaci. I robi to w genialny sposób. Jego ekranowa partnerka Alicia Vikander, była pięknym dopełnieniem nie tylko jego postaci ale i całego filmu. Nie mogę też nie wspomnieć o przepięknych sceneriach zarówno Paryża,  Kopenhagi jak i Drezna z okresu dwudziestolecia międzywojennego, które wyglądały niczym ożywione obrazy Vincenta Van Gogha czy Pizarra. A muzyka, przenosiła nas w ten bajkowy świat artystycznej bohemy, w którym rozegrał się dość osobliwy dramat głównych bohaterów…

Dawno żaden film nie zrobił na mnie tak wielkiego wrażenia i nie zmusił do myślenia, jak ten. Na pewno sięgnę po książkę, na podstawie której powstał ten film, choć wiem, że powinnam najpierw sięgnąć po pierwowzór literacki. Podsumowując, bardzo serdecznie polecam obejrzenie tego filmu, choć nie jest to film łatwy. Trzeba być otwartym i empatycznym by w pełni zrozumieć jego przekaz.

W linku macie trailer na zachętę:

 

Ze środowymi pozdrowieniami,

 

Meg.

Bez kategorii

Episode #58 : „Wolna wola. Dla jednych przekleństwo, dla innych bzdura” czyli słów kilka o „Kronikach Nicka” Sherrilyn Kenyon.

Dzisiaj to Was normalnie rozpieszczam do granic 😉 Kolejna książka i kolejna recenzja dla Waszej przyjemności:

kroniki-nicka-tom-1-nieskonczonosc-b-iext28211151

Autor: Sherrilyn Kenyon

Tytuł : Nieskończoność. ( Kroniki Nicka tom 1)

Wydawnictwo: Jaguar.

Z pozoru Nick wydaje się być zwyczajnym chłopcem. Choć wcale taki nie jest. Swoim sarkazmem, nieprzeciętną inteligencją i talentem do pakowania się w kłopoty, zdobył  sławę w półświatku.

Gdy pewnego dnia, odmawia wzięcia udziału w napadzie na parę bezbronnych turystów, ci, których uważał za przyjaciół, odwracają się od niego. Wpada w poważne tarapaty i gdyby nie pewien tajemniczy mężczyzna, który ze zręcznością Chucka Norrisa rozgramia oprychów, pewnie by nie dożył swoich piętnastych urodzin. Kyrien z Tracji jest Mrocznym Łowcą, nieśmiertelnym pogromcą wampirów. Chłopak wtedy dowiaduje się, że świat ludzi jest tylko zasłoną dymną dla rzeczywistości o wiele bardziej przerażającej,niż mógłby sobie wyobrazić….

Wilkołak, który jest kapitanem drużyny futbolowej, a śliczna dziewczyna poluje nocami na wampiry…

Jednak Nick nie ma zbyt wiele czasu na rozmyślania o tym, gdyż jego szkolni kumple kolejno zamieniają się w zombie a on staje się smakowitym kąskiem na ich liście.

Szczerze mówiąc, gdy zaczynałam czytać tę książkę, myślałam, że będzie gorsza. Bo znowu coś o zombiakach. To zupełnie nie mój klimat. Nie lubię historii o zombie i przeczytałam może trzy książki o tej tematyce i mi wystarczy. Jednak w „Kronikach Nicka” jest wszystko. I zombie i czary i wilkołaki i wampiry i nieśmiertelni łowcy.

Wszystko to podane w sposób bardzo przystępny, choć szczerze mówiąc, ja miałam bardzo duży problem z przyzwyczajeniem się do takiego połączenia gatunków. Miałam wrażenie, że czytam zlepek różnych opowiadań, w których ktoś postanowił po prostu dorzucić zombie, bo tak…

Nie powiem, że nie było to ryzykowne, bo efekt mógł być denny. Ale przyznaję, że dało się to czytać. Jednak moja awersja co do zombie, miała bardzo duży wpływ na odbiór całej historii i może dlatego też ostatecznie nie przekonało mnie, bym chciała dalej kontynuować tę podróż wraz z Nickiem i jego przyjaciółmi.

Podsumowując, książka nie jest tragiczna ani też nie jest tak porywająca, jak można by się spodziewać po opisie. Jest pełna akcji, ma ciekawego, głównego bohatera, lecz to nie wystarczyło bym chciała sięgnąć po drugi tom.

Pozdrawiam czytelniczo,

Meg.

 

Bez kategorii

Episode #57: „Dzień dobry, czas umierać!” czyli słów kilka o przezabawnej powieści Ricka Riordana „Magnus Chase i bogowie Asgardu”.

A1TjJ0ZJguL

Autor: Rick Riordan

Tytuł: Magnus Chase i Bogowie Asgardu.

Wydawnictwo: Galeria Książki.

Magnus Chase nie jest zwyczajnym chłopcem. Już od dziecka, życie go nie rozpieszczało. Odkąd matka, przed dwoma laty, kazała mu uciekać, żyje samotnie na ulicach Bostonu. Przetrwał tylko dzięki swojemu sprytowi i nieprzeciętnej inteligencji, unikając kuratorów i policji. Jednak pewnego dnia, Magnus dowiaduje się, że jeszcze ktoś próbuje go odnaleźć… Wuj Randolph, przed którym mama zawsze go ostrzegła. Kiedy próbuje go przechytrzyć, wpada wprost w jego ręce. Wuj opowiada mu niestworzone historie o nordyckich bogach i dziedzictwie Magnusa, które musi odnaleźć…- zaginionej od tysiąca lat broni.

Z dnia na dzień, Magnus odkrywa, że to, co mówił jego wuj to prawda i z zakamarków pamięci wracają do niego wspomnienia o bogach Asgardu, wilkach i Ragnaroku- dniu sądu. Lecz chłopak nie ma czasu się nad tym zastanawiać, bo świat zostaje zaatakowany przez ogniste olbrzymy i Magnus musi wybrać między własnym bezpieczeństwem a życiem wielu niewinnych ludzi. Co wybierze?  I czy będzie to dla niego dobra decyzja? Tego jużbędziecie musieli dowiedzieć się, sięgając po najnowszą powieść Ricka Riordana zatytułowaną ” Magnus Chase i Bogowie Asgardu: Miecz Lata”.

Jest to niezwykle zabawna, trzymająca w napięciu i pełna niezwykłych, mitycznym zdarzeń powieść, która od pierwszej do ostatniej strony zapewnia naprawdę doskonałą zabawę. Fani twórczości Ricka Riordana na pewno nie zawiodą się na tej książce, choć w porównaniu do „Percy Jacksona” jest ona nieco bardziej przewrotna i mroczna w niektórych momentach. Choć trudno mi oceniać, bo „Percy’ego” czytałam bardzo dawno temu i tylko dwie części. Pamiętam jedynie, że obie książki były zabawne i pełne akcji. Dlatego też zdecydowałam się sięgnąć po Magnusa, choć szczerze powiedziawszy, nie byłam do końca przekonana, czy mi się spodoba.

Moje obawy były niesłuszne, bo książka bardzo mi się spodobała i bardzo serdecznie polecam jej przeczytanie. Na pewno nie będziecie się nudzić, śledząc przygody młodego Magnusa i przy okazji dowiecie się trochę na temat nordyckiej mitologii. To było głównym powodem, dla którego zdecydowałam się w ogóle sięgnąć po tę książkę. Uwielbiam nordycki folklor i mitologię, dlatego czytanie tej młodzieżowej lektury sprawiło mi bardzo dużo przyjemności. Polecam i tym młodszym czytelnikom i tym starszym. Jestem przekonana, że się nie zawiedziecie.

 

Pozdrawiam czytelniczo,

Meg.

 

Bez kategorii

Episode #56 : Wiktor Forst wraca w zapierającym dech w piersiach stylu! „Przewieszenie” Mroza to ostra jazda!

przewieszenie-b-iext31215482

Autor: Remigiusz Mróz

Tytuł: Przewieszenie.

Wydawnictwo: Filia Mroczna Strona.

„Podhalem wstrząsa seria wypadków w górach. Początkowo czarna passa wydaje się jedynie ciągiem pechowych zdarzeń, jednak śledczy szybko odkrywają związek między ofiarami. Każe on sądzić,że ktoś morduje turystów na szlakach. Dochodzenie prowadzi komisarz Forst. Szybko zdaje sobie sprawę, że zabójstwa są powiązane ze sprawą, nad którą pracował z Olgą Szrebską…” A to tylko początek tego, co przygotował dla niego zabójca… Upiory z przeszłości powracają a Forst musi stawić czoło nie tylko człowiekowi, który ma na jego punkcie obsesję ale i ludziom, którzy z jakiegoś powodu próbują go pogrążyć. Czy im się to uda? Czy Forst znowu wywinie się organom ścigania i czy uda mu się wyjść cało z tego bagna? Tego wszystkiego możecie się dowiedzieć w emocjonującej drugiej części trylogii o niesfornym policjancie z Zakopanego.

„Przewieszenie” to czysta jazda bez trzymanki. Ciągłe zwroty akcji, psychopaci, „ślepa sprawiedliwość” i góry. To motywy przewodnie, trzymającej w napięciu do ostatniego zdania, powieści Remigiusza, którą z czystym sercem mogę polecić każdemu.

„Ekspozycja” wydała mi się ciekawym początkiem. Preludium do historii zakopiańskiego policjanta, które nadawało ton całej historii. Duet Szrebska-Forst zdawał się być idealny. Ambitna dziennikarka i nieprzeciętny śledczy mogło tylko oznaczać jedno – porywającą fabułę, która wbija w fotel. Jednak „Przewieszenie” wzbiło się na kompletnie inny poziom. Jeśli szukacie dobrego, trzymającego w napięciu thrillera, to ta książka jest dla was. Myślałam, że Mróz bardziej mnie nie zaskoczy, jak przy zakończeniu „Ekspozycji”. Po przeczytaniu drugiego tomu Frosta stwierdzić mogę jedno- udało mu się. I za to tak lubię książki tego autora. Doskonałe wyważenie suspensu, w połączeniu z niespodziewanymi zwrotami akcji i piorunującym zakończeniem, daje receptę na idealny kryminał. Intrygi polityczne i teorie spiskowe przywodzą na myśl klasyków gatunku, takich jak chociażby Tom Clancy czy John Grisham. Choć „Przewieszenie” ma w sobie coś bardziej… Mrocznego i niewyjaśnionego,co sprawia, że po zakończonej lekturze w czytelniku pozostaje ogromny niedosyt i chce więcej! Przyznam szczerze, że byłam nastawiona na wszystko, a dostałam to, czego najmniej się spodziewałam.

Jestem bardzo ciekawa, co też autor przygotował dla Wiktora w kolejnym tomie. Mam nadzieję, że już wkrótce będzie nam dane się przekonać!

Pozdrawiam czytelniczo,

 

Meg.

Bez kategorii

Episode #55 : ” Łatwe jest zejście do piekła…” czyli update serialowy.

Hej, hej, hej! 🙂

Jeszcze w tym roku nie pisałam o serialach, więc przygotujcie się na krótki update, odnośnie seriali, które wrócą, wróciły lub które już niedługo będą emitowane.

Z takich ogólnych update’ów to od 6 stycznia jest dostępna w Polsce platforma Netflix. Dla tych,którzy nie mają pojęcia, co to, wyjaśniam. To takie amerykańskie HBO. Gdzie możecie oglądać seriale i filmy oczywiście opłacając przy tym odpowiedni abonament.

Piątego stycznia miała miejsce premiera sezonu 5B „Teen Wolf- Nastoletniego Wilkołaka”.

I powiem szczerze, że im dalej w las, tym ten serial staje się co raz lepszy. Bohaterowie są co raz bardziej wyraźni i ukształtowani a jeśli chodzi o same „potwory”, które ukazują się z sezonu na sezon, to ogromny szacunek należy się twórcom tego serialu za pomysłowość i odpowiedni research. Piąty sezon jest według mnie jednym z lepszych w całej serii. Polecam. Poniżej rzucam linkiem do kilku zwiastunów:

 

Kolejnym serialem, który ma swoją premierę już 12.01 są  „Shadowhunters” na podstawie powieści Cassandry Clare. Pierwszy odcinek nosi tytuł „The Mortal Cup” i przedstawia nam bohaterów tej historii. A o czym są „Shadowhunters”? O łowcach demonów, miłości, przyjaźni i wyborach, których dokonujemy. I o tym, jakie to niesie ze sobą konsekwencje. Poniżej macie trailer i kilka fragmentów:

Jestem bardzo ciekawa tego serialu i na pewno zrobię o nim jakieś odcinki na moim kanale YouTube, który zamierzam trochę odświeżyć :). Będziecie mogli posłuchać mojego biadolenia o książkach, czasem może i o filmach i serialach.

Kolejny serial, na który bardzo czekam, to drugi sezon Daredevila produkcji Marvel/Netflix. Wszystkie trailery, jakie widziałam, nie zdradzają nic z treści, poza tym, że na pewno w tym sezonie zobaczymy  Elektrę oraz Punishera. Więc będzie się działo, oj tak… Więc marcu, nadchodź! 🙂

No i na deser zostawiłam serial, który zaintrygował mnie do tego stopnia, że chcę go obejrzeć jak najszybciej! A mianowicie chodzi o produkcję „Lucifer”, opowiadającą historię ‚pana ciemności”, któremu znudziło się piekło i postanowił osiedlić się w Los Angeles. Lecz tajemnicze morderstwo nie zapewnia mu tego spokoju. Ani też wizyty jego dawnych sług… Przewrotny, zabawny i pełen akcji serial, który na pewno będzie hitem, jak już w całości wyjdzie. Póki co, możecie obejrzeć sobie odcinek pilotażowy a także trailer poniżej:

 

Tak więc, to moje top 4 seriali, na które czekam 🙂 Jeśli macie chwilkę, sprawdźcie je! Dziadostwa nie polecam. z

Pozdrawiam poniedziałkowo,

Meg.

Bez kategorii

Episode #54: „Ktoś kiedyś rzucił hasło:”Kordon,Zordon, jeden pies” i przylgnęło jak gówno do ogona”. czyli powrót Chyłki i Oryńskiego w „Zaginięciu” Remigiusza Mroza.

Witajcie!

Nowy Rok, nowa szata graficzna i na dobry początek roku, coś o „Zaginięciu” Remigiusza Mroza.

674589-n-a

Autor: Remigiusz Mróz.

Tytuł: „Zaginięcie” .

Wydawnictwo: Czwarta Strona.

Gdy Chyłka odbiera telefon w środku nocy, od swojej dawnej szkolnej koleżanki, może to oznaczać tylko jedno-  dużo pracy. Gdy wraz ze swoim aplikantem, Kordianem Oryńskim, biorą sprawę zaginionej, trzyletniej Nikoli Szlezyngier, nie mają pojęcia, że może ona okazać się tak skomplikowana. Pomimo włączonego alarmu i bez żadnych śladów włamania, zostaje wyprowadzona z domu. Przez kogo? I czy na pewno to było zwyczajne porwanie? A może dziecko zostało zamordowane?

Oskarżenie pada na rodziców małej, ale czy słusznie? Klamka zapadła, zarzuty postawione. Teraz trzeba się wyplątać z tego bagna i dowieść prawdy. Ale czy doświadczona pani prawnik i jej nieopierzony aplikant są w stanie ją odkryć? Tego musicie się dowiedzieć, sięgając po „Zaginięcie” Remigiusza Mroza.

Po raz kolejny, autor zaprasza nas do prawniczego świata, pełnego intryg i niedomówień, a przede wszystkim, prowadzi nas przez zawiłe ścieżki śledztwa, które zatacza co raz szersze kręgi i wciąż dostarcza nowych, zaskakujących poszlak, które zmieniają tok całej sprawy.  Szalona jazda bez trzymanki, przy dźwiękach ostrej muzyki, zapachu pieczonego mięsa i zapachu e-papierosów…

„Zaginięcie” jest jedną z tych książek, które pochłonęłam w zaledwie kilka godzin. Wartko poprowadzona fabuła, błyskotliwe dialogi, przezabawne riposty i ciągłe zwroty akcji  sprawiają, że czas spędzony z tą książką ucieka jakby ścigał go „Dziki Gon”!

Kolejna książka Remigiusza Mroza, którą mogę z czystym sercem polecić. Jeśli spodobała Wam się „Kasacja” to „Zaginięciem’ będziecie zachwyceni. Teraz tylko czekać do marca na tom trzeci przygód Chyłki i Zordona, zatytułowany „Rewizja”. Mam pewne podejrzenia, co się wydarzy, ale czekam niecierpliwie do premiery, by sprawdzić, czy moje przypuszczenia są słuszne czy też nie.

A już 13 stycznia premiera drugiego tomu ” Przewieszenia” czyli kolejnej części przygód komisarza Forsta, o której też będziecie mogli poczytać na moim blogu.

Tymczasem, składając Wam jeszcze zaległe życzenia noworoczne, żegnam się i następnej notki!

Pozdrawiam zaczytanie,

Meg.