Książka · Książki

Episode 42: „Zaklinacz: Początek” Taran Matharu

summoner-zaklinacz-ksiega-1-poczatek-b-iext30167621

Tytuł: „Summoner: Zaklinacz: Początek”

Autor: Taran Matharu

Wydawnictwo: Jaguar.

Liczba stron: 424

Gdy sięgam po jakąkolwiek książkę i widzę na jej okładce hasła typu: „Bestseller”, „Fenomen ostatniej dekady”, ” Miliony czytelników na całym świecie”, wówczas zaczynam mieć pewnego rodzaju wątpliwości. Do końca nie wiem, jak to działa, lecz za każdym razem, gdy włącza mi się taki alert w głowie, zwykle okazuje się, że książka jest średnia lub nawet okropna. W przypadku „Summonera”, muszę powiedzieć, że pierwsza rzecz, jaka rzuciła mi się w oczy to okładka. Po prostu mi się spodobała, więc sięgnęłam po tę książkę i przeczytałam krótki opis o czym jest. Krasnoludy, Elfy, zwyczajny chłopiec z niezwykłą mocą, czyli coś typowo dla mnie. Jestem wielką fanką literatury fantasy i ogólnie fantastyki w bardzo szerokim pojęciu, dlatego też czytając książki z tego gatunku, jestem bardzo krytyczna. Sama trochę pisuję i obracam się w tej literaturze już od ponad piętnastu lat, stąd też moja uzasadniona awersja, zwłaszcza do autorów, których wcześniej nie czytałam.

„Summoner” jest historią, która zaczyna się niemal jak każda inna z tego gatunku. Młody, biedny chłopiec. Sierota. Mieszkający w niewielkiej mieścinie nagle odkrywa w sobie niezwykły dar. Potrafi przywoływać demony. I udało mu się przywołać nie byle jakiego stworka. A salamandrę, która jest jednym z najrzadszych okazów swojego gatunku. Będąc prześladowany przez bardziej zamożnego rówieśnika, posuwa się do ciężkiego zranienia swojego oprawcy, a to zmusza go do opuszczenia rodzinnych stron i udanie się do większego miasta, gdzie na swojej drodze napotyka swojego przyszłego mistrza. Chłopak zostaje przyjęty do Akademii Vocanów, która szkoli przyszłych żołnierzy i magów bojowych, walczących dla króla krainy Hominum.

Tam, Flecher poznaje przyjaciół, którzy pomagają mu w jego szkoleniu a on sam zaczyna rozumieć swoje moce i kim tak naprawdę jest.

Historia wydaje się być bardzo oklepana i czytając ją, miałam wrażenie, że coś podobnego już gdzieś przewinęło się przez moje oczy. Pierwsze skojarzenie, jakie mi się nasunęło to „Eragon” Christophera Paoliniego. Matharu zastosował w swoim opowiadaniu podobne „triki”, jakie stosował Paolini w swojej książce. Jak na przykład wyczuwanie emocji przez demony w początkowym stadium „przyswojenia”. Gdy Eragon po raz pierwszy zetknął się z Saphirą, też jedyne, co odczuwał to jej emocje.

Książka wydaje się być połączeniem „Eragona” i „Harry’ego Pottera”, co jest dość ciekawe. Zmienione w niej zostały jedynie miejsca, imiona bohaterów oraz nazwy poszczególnych istot, jakie w tym świecie możemy spotkać. A cała reszta mocno przypomina światy, które już wcześniej poznałam.

Na okładce, możemy przeczytać, że jest to oryginalna historia. Ja, niestety, tej oryginalności nie dostrzegłam. Owszem, dobrze mi się ją czytało i przywiązałam się do Flechera i Ignatiusa, który jest po prostu uroczy. Jednak nie widzę tutaj tego fenomenu, którym wszyscy się tak zachwycają. Jest to książka ciekawa, z wartką akcją, humorem i przygodą, jednak mam wrażenie, że jest ciut przereklamowana. Nie przeczę, że chętnie przeczytam kolejne tomy, bo jestem ciekawa, jak potoczą się dalej losy Flechera.

Podsumowując, książkę mogę polecić każdemu, nawet tym, którzy nie są fanami fantastyki. Osoby, które tak jak ja, interesują się tematem, mogą odnieść wrażenie, że jest to po prostu trochę zmieniona wersja innej książki, którą czytali. Niemniej jednak, polecam. Przekonajcie się na własnej skórze, czy ta powieść, która początkowo była opowiadaniem internetowym, jest faktycznie fenomenem czy też nie.

Pozdrawiam czytelniczo,

Meg.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s