Film

Episode 32 : „It’s time for phase 2” czyli słow kilka o „The Maze Runner: Scorch Trials”

Hello!

Dobry wieczór.

Ach, jak ja Was dzisiaj rozpieszczam, ale cóż. Nic nie poradzę, że dużo się działo przez ten weekend i muszę to od razu na świeżo zapisać, bo inaczej pozapominam połowy rzeczy.

Zatem, przejdźmy do senda sprawy, czyli do filmu „Więzień Labiryntu: Próby Ognia”. Jest to druga część adaptacji bestsellerowej trylogii James’a Dashnera. Labirynt był tylko początkiem, a świat okazał się być o wiele bardziej przerażającym miejscem niż Streferzy mogli sobie wyobrazić. W tej części, Minho, Thomas, Patelniak, Newt i Teresa muszą stawić czoło przedstawicielom DRESZCZa, organizacji, która umieściła ich w Labiryncie by sprawdzić ich odporność i wolę przetrwania. Okazuje się, że na świecie panuje bardzo groźny wirus- Pożoga, która zamienia ludzi w okropne monstra. Streferzy trafili do miejsca, które według tajemniczego Jansena, jest ich nowym azylem. Jednak Thomas nie ufa mu. Coś było nie tak. I miał rację. Dzięki pomocy Arisa, jednego z pierwszych ocalałych Streferów, Thomas odkrywa przerażającą prawdę o miejscu, w którym się znaleźli i postanawia stamtąd uciec wraz ze swoimi przyjaciółmi, a to co zastali poza „azylem”, przerosło ich najśmielsze wyobrażenia…

Po obejrzeniu tego filmu, czuję niedosyt. Czegoś mi w nim zabrakło. Tego niesamowitego dreszczyku, jaki miała pierwsza część, którą ogląda się z zapartym tchem. No, ale może zacznę od rzeczy, które według mnie sprawiają, że ten film zarobi krocie. Po pierwsze: mistrzowskie efekty wizualne. Bardzo plastyczny, brutalny świat, tak prawdziwy, że ma się wrażenie, że jest się jego częścią. Wes Ball jest mistrzem w bardzo realistycznym przedstawianiu świata, dlatego pod tym względem, wielkie gratulacje, bo film jest bardzo efektowny. Po drugie: tempo filmu. Tutaj nie ma czasu na nudę. Co chwilę coś się dzieje. Jakieś wybuchy, uciekanie, ciągła walka o przetrwanie- super. Choć miałam wrażenie, że na początku film za bardzo gna z fabułą. Ledwo przyszli do „azylu” to już Thomas miał złe przeczucie, poznał Arisa, który pokazał mu dziwny pokój eksperymentów i już stamtąd uciekali… Po trzecie, mało zawału serca nie dostałam, gdy nagle nie wiadomo skąd coś wybuchało, wyskakiwało czy cokolwiek… Jeśli chodzi o dreszczyk emocji, no to był on zapewniony. Po czwarte: gra aktorska. Hmm… No czy ja wiem, czy była ona jakaś genialna… Może nie. Była przyzwoita, choć mimika niektórych aktorów mnie momentami rozbawiała. Ale ogólnie nie było tragedii.

No i to by było na tyle, jeśli chodzi o pozytywne aspekty tej produkcji. Jak już wspomniałam, zabrakło mi „tego czegoś” w tej części. Była napakowana akcją, dramatyzmem, nawet horrorem ale… Czegoś jednak zabrakło. Niektóre sceny były jakoś tak… Dziwnie przycięte, jakby produkcji omsknął się palec przy ich edycji. Albo robili to po paru głębszych. A dialogów prawie w ogóle nie było. Krzyki: „szybko”, „już”, „Teraz”, „pospiesz się” nie zaliczają się do miana dialogów. Ale jeśli już się jakieś pojawiły to były konkretne. I muszę tutaj zaznaczyć, że jeśli chodzi o wierność książce to, jak to bywa w adaptacji, tutaj się ona totalnie rozjechała. Jeśli ktoś nie czytał „Prób Ognia” to nie będzie mu to w ogóle przeszkadzać. Lecz osoby, które czytały będą bardzo niezadowolone. Ja mam mieszane uczucia, choć film sam w sobie był dobry. Dobre, dystopijne kino akcji. Ukłony dla Wesa, bo się spisał. Aczkolwiek jeśli chodzi o adaptację, to była ona słaba. I powiem szczerze, że bardziej to było ” na podstawie powieści”. Pod tym względem, OK.

Prawdopodobnie ktoś może mi zarzucić, że się czepiam, ale wiem co nieco na temat filmu i ogólnie jestem czepialska, zwłaszcza jeśli chodzi o filmy na podstawie książek. W tym przypadku śmiało mogę dać mocne 8/10, bo film ogląda się przyjemnie, można się porządnie wystraszyć w kilku scenach i jest to film, który mogę śmiało polecić nawet tym, co nie znają serii „Więzień Labiryntu”, bo na pewno się połapią, o co chodzi, jeśli obejrzą część pierwszą.

A tu podrzucam Wam ( po raz kolejny) trailer, który być może Was zachęci do pójścia do kina.

Pozdrawiam,

Meg.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s