Książki

Episode 18 : End of Days, czyli rzecz o końcu świata…

1363802099_162220e9fd8407324880187da46765ea_b

Tytuł: „End of Days”/ „Penryn i Kres Dni”

Autor: Susan Ee.

Wydawnictwo: Skyscape/ Filia ( wrzesień 2015).

         „Czy zwyczajna dziewczyna jest w stanie zaprowadzić pokój między Niebem a Ziemią?” Penryn i Raffe uciekają z gniazda aniołów i ukrywają się. Za wszelką cenę starają się odnaleźć lekarza, który będzie w stanie przyszyć „więdnące” już skrzydła potężnego Archanioła i pomoże odwrócić wynaturzenia jakie powstały na skutek anielskich eksperymentów na jej siostrze. Podczas tej niebezpiecznej podróży, na światło dzienne wychodzą mroczne sekrety Raffiego, które nieco zmieniają obraz anioła w oczach Penryn.

Gdy aniołowie wreszcie ukazują w pełnej krasie swoją mroczną stronę i wprowadzają w życie apokalipsę, Penryn i Raffe muszą wybrać pomiędzy ochroną własnego rodzaju a własnymi pragnieniami. Czy ich wybór okażę się słuszny?

         „Penryn i  Kres Dni” jest finałem trylogii Angelfall, o której już wcześniej miałam przyjemność pisać. I nadal podtrzymuję swoją pierwotną opinię, że książka jest warta uwagi, choć ta trzecia część była już … Jakby to powiedzieć.. Trochę za bardzo jak wiele książek, które wcześniej czytałam. Pierwsze dwie różniły się nieznacznie od całej reszty powieści tego gatunku, jednak „Kres Dni” troszkę mnie rozczarował pod tym względem. Nie będę ukrywała, że jest w tej książce wątek romantyczny, który ciągnie się od mniej więcej połowy pierwszego tomu i nie mówię, że jest to złe, bo lubię gdy tego typu wątki są wplecione gdzieś w całokształt opowieści, lecz tutaj momentami miałam wrażenie, że czytam trochę lepszą wersję „Zmierzchu” Stephanie Meyer…

No dobrze, ale zostawmy na razie wątek romantyczny na boku i skupmy się na innych aspektach, które według mnie były świetne. Opisy krajobrazu i miejsc, w których przebywała Penryn były niezwykle realistyczne i, tak jak wspomniałam w poprzedni, wpisie, miała wrażenie, że uczestniczę w jej podróży i obserwuję „Kres Dni” wraz z nią. Postaci, które według mnie zasługują na szczególną uwagę to: matka Penryn, która mimo całego swojego szaleństwa, starała się zapewnić bezpieczeństwo swoim córkom. Bliźniacy Dee i Dum, którzy swoim poczuciem humoru i dziwnymi tekstami, nadawali charakteru tej opowieści no i na finał oczywiście Raphael, którego sarkazm, zwłaszcza w pierwszej części, sprawił, że niezmiernie polubiłam tą postać.

        Jeśli chodzi o narrację, to jest ona pierwszoosobowa, co sprawia, że książkę czyta się bardzo szybko i możemy poniekąd przeżywać to, co odczuwa bohaterka, opowiadająca nam swoją historię. Osobiście, nie mam nic do tego typu narracji i zwykle bardzo dobrze mi się czyta opowieści napisane właśnie w ten sposób. Tak też było i z tą książką.

      Opowieść Penryn o Końcu Świata z aniołami w tle, uważam za bardzo ciekawą pozycję i bez wahania mogę ją polecić każdemu, choć osobiście czuję pewnego rodzaju niedosyt, zwłaszcza jeśli chodzi o zakończenie całej serii. Szykowałam się na jakiś spektakularny finał a dostałam tylko skromne przyjęcie, jeśli mogę to tak ująć. To, czy ta książka jest dobra, czy też nie, muszę pozostawić Wam do ocenienia. Według mnie, czegoś w niej zabrakło, jakby autorka nie do końca przemyślała zakończenie, ale z drugiej strony, gdy spojrzymy na całokształt tej historii, jest ona wciągająca i z każdą stroną chce się więcej. W przypadku „Kresu Dni” było podobnie, choć tak jak wspomniałam, zgrzytało mi poprowadzenie wątku romantycznego oraz zakończenie, które było dla mnie wielkim rozczarowaniem.

   Mam nadzieję, że w jakimś stopniu zainteresowałam Was tą serią i zachęciłam do sięgnięcia po nią. Jeśli czytaliście, chciałabym poznać Wasze opinie, więc nie bójcie się zostawiać komentarze pod tym postem. A tymczasem, borem lasem, wypadałoby wreszcie wyjść z łóżka i w końcu się ogarnąć, bo ileż można leniuchować ;).

Pozdrawiam i do następnej notki,

Megan.

Reklamy
Konwenty

Episode 17: Baltikon, czyli o pomorskim spotkaniu fanów fantastyki, mangi i anime.

20150728_200354 Dzień dobry, cześć i czołem. Dzisiaj słów kilka o bardzo fajnym wydarzeniu, które miało miejsce od 24 do 26.07.2015 w Sopocie. A mianowicie chodzi o Baltikon. Jest to ogólnopolski zjazd miłośników fantastyki, horroru, mangi, anime i komiksów. Przez trzy dni można posłuchać bardzo ciekawych prelekcji, spotkać fantastycznych ludzi, przebranych za postaci z filmów i komiksów.  I po prostu dobrze się bawić. Ja byłam helperem na akredytacji ( czyli wpuszczałam ludzi na teren konwentu i pilnowałam czy wszyscy mają identyfikatory podpisane i tak dalej.) A także pomagałam kumpeli, która była wystawcą na tejże imprezie. Muszę przyznać, że strasznie mi się podobało na tym konwencie i chętnie się wybiorę w przyszłym roku, bo dlaczego nie. Było parę faili organizacyjnych, ale na każdej imprezie się zdarzają także nie ma co narzekać.  Spędziłam mega trzy dni i przy okazji dowiedziałam się, jak spełnić jedno z wielu moich wielkich marzeń z dzieciństwa, czyli dołączenia do Legiunu 501 ( fandom Star Wars). Więc trzymajcie za mnie kciuki! Była to pierwsza impreza tego typu na której byłam, ale na pewno nie będzie ostatnia! We wrześniu szykują się dwa ewenty o podobnej tematyce, więc na pewno się wybiorę. Mam już nawet wymyślone stroje także będzie się działo. 🙂 A na dole macie galerię. Niektóre zdjęcia są jakości ziemniaka, za co przepraszam. Robione były telefonem. A tu macie link do oficjalnej strony Baltikonu: http://www.baltikon.pl

Książki

Episode 16: Świat Nocnych Łowców: Dary Anioła.

immortalinstruments6books

Odcinek szesnasty mojej sagi o nie wiadomo czym zamierzam poświęcić jednej z moich ulubionych serii. Gdzieś na początku już o niej wspominałam, mówiąc między innymi o tak zwanym Zlocie Nocnych Łowców, który odbędzie się w tym roku już po raz trzeci.
Zatem, Panie i Panowie, przedstawiam Wam: Dary Anioła autorstwa Cassandry Clare.

Tytuł: Dary Anioła ( tyt. oryg. The Mortal Instruments)

Wydawnictwo: MAG./ Walker Books.

Do przeczytania tej serii zachęcił mnie mój najlepszy przyjaciel, który wysłał mi pierwszą część tejże serii i powiedział: „Musisz przeczytać, to coś dla ciebie.” Jak zwykle, podeszłam bardzo sceptycznie do tematu. Nie wiem, dlaczego, ale zwykle książki, które stają się moimi ulubionymi, muszą swoje „odleżeć” lub „odczekać” nim się w końcu za nie zabiorę. Z tą serią, było jednak nieco inaczej. Gdy dostałam pierwszą część, zatytułowaną „Miasto Kości”, od razu zabrałam się za czytanie. I… Przeczytałam całą książkę ( która bez mała ma około +400 stron) w półtorej dnia. Niewiele myśląc, znalazłam kolejne tomy i postanowiłam kupić. I się zaczęło.
W „Mieście Kości” poznajemy główną bohaterkę, Clary Fray, która jest zwyczajną nastolatką, mieszkającą z mamą artystką w Nowym Jorku. Ma przyjaciela, Simona, z którym zna się od dziecka i ogólnie niczym szczególnym się nie wyróżnia. Aż do dnia, w którym to postanawia wraz z rzeczonym przyjacielem wybrać się do klubu. I to nie byle jakiego klubu, a takiego o nazwie „Pandemonium”. I od tamtego momentu, życie „zwyczajnej” Clary się zmienia. Jest świadkiem dziwnego zdarzenia. Trójka nastolatków przesłuchuje a potem zabija innego… I nikt nie zwraca na to uwagi! Dziewczyna jest w szoku! ( W nie mniejszym szoku są też owi nastolatkowie, którzy nie spodziewali się, że ktoś może ich zobaczyć…A jednak!) To mogło oznaczać tylko jedno- kłopoty. Clary wraz ze swoim przyjacielem wraca do domu i nie może przestać myśleć o tym, co się wydarzyło w klubie. A przede wszystkim o pewnym aroganckim blondynie, którego później spotyka w najmniej oczekiwanym miejscu. Historia nabiera tępa, gdy matka Clary zostaje porwana a ona sama napadnięta przez dziwnego stwora, który ( jak się potem dowiedziała) był demonem. Dziewczyna trafia pod opiekę Nocnych Łowców, którzy niechętnie, ale starają się jej jakoś pomóc. Przy okazji, Clary dowiaduje się o tym, że sama może być Nocną Łowczynią i że jej matka też nią była, dlatego została porwana. Osobą , która najbardziej stara się jej pomóc jest Jace. Pomimo dużej dawki sarkazmu i arogancji, chłopak staje się jej bardzo bliski. Poszukiwania jej matki oraz wiele potyczek z demonami, zacieśnia więzy, jakie się między nimi wytwarzają. Wreszcie, dowiadują się, kto tak naprawdę stoi za zniknięciem pani Fray. Nikt inny, jak zły, despotyczny i wręcz opętany manią wielkości Valentine Morgenstern, którego Nocni Łowcy obawiali się najbardziej. Dlaczego? Otóż miał on bardzo skrajne poglądy na temat tego, jak powinno funkcjonować Clave (taki jakby rząd Nocnych Łowców) i chciał je „oczyścić” ze wszystkich złych według niego wpływów. ( Czy to nie brzmi znajomo?). Aby to zrobić, potrzebował tak zwanych Darów Anioła, które zostały podarowane Nocnym Łowcom przez ich twórcę – Archanioła Razjela. Do tych darów zaliczał się : Miecz Anioła, Kielich Anioła oraz Lustro Anioła. Dzięki nim, mógł mieć władzę, której tak bardzo pragnął.
Wszystko niby szło wedle planu, jednak na drodze do sukcesu stanęła mu Jocelyn Fray, matka Clary, która ukryła przed nim jeden z Darów Anioła- Kielich. Dlatego też postanowił ją porwać i wydobyć z niej informacje, gdzie on jest. Jak to bywa w tego typu historiach, musiał nastąpić jakiś nieoczekiwany zwrot akcji. Valentine spotyka swego syna – Jace’a… Zaraz… To on był jego synem?? Niemożliwe! A co gorsza, jego córką okazała się być… Clary! O naturo złośliwa! Nie, to nie może być prawda! Dlaczego, zapytacie. Bo Clary zakochała się w tym aroganckim, sarkastycznym i bardzo wrednym Jace’ie! I co? Teraz okazało się, że to jej brat??
Cassie… Ty to potrafisz zagmatwać swoim bohaterom życie, no daję słowo! Jednak okazuje się, że to nie koniec atrakcji, jakie zgotowała nam pani Cassandra. Nie, nie.
W „Mieście Popiołów” odkrywane są kolejne karty planu Valentine’a, który jest co raz bliżej swojego celu. Clary i Jace starają się jakoś pogodzić z tym, że są rodzeństwem, choć zdaje się to być dla obojga katorgą. Poznajemy też nowych bohaterów, takich jak Maia Roberts, która jest wilkołakiem i która w pewnym sensie stara się zapobiec katastrofie do jakiej próbuje doprowadzić Jace ( czy wspominałam już, że ma on bardzo autodestrukcyjne podejście do swojego życia? Nie? No, to teraz już wiecie, że tak jest.) W wyniku bardzo nieoczekiwanego zwrotu akcji, przyjaciel Clary, Simon, który w poprzednim odcinku został ukąszony przez wampira podczas jednej z imprez, staje się jednym z nich! O nie! Już gorzej sprawy nie mogły się pogmatwać dla biednej Clary. Ale, ale. By sprawy nie szły zbyt gładko okazuje się, że Jace zostaje oskarżony o współpracę z Valentine’m! I co gorsza, zamykają go w Mieście Kości! Jakby sprawy nie mogły się bardziej pogmatwać, Clary odkrywa w sobie wiele ciekawych talentów, takich jak na przykład tworzenie nowych run, dzięki czemu jest w stanie ochronić swoich przyjaciół przed Valentine’m, który rozbestwił się na dobre. Nie chce Wam spojlerować całości, dlatego na tym może skończę i pozostawię Wam to irytujące uczucie niedosytu,które być może popchnie Was do tego, by sięgnąć po Dary Anioła.

Nadmienię tylko, że są jeszcze cztery części tejże sagi, zatytułowane: „Miasto Szkła„, „Miasto Upadłych Aniołów„, „Miasto Zagubionych Dusz” i „Miasto Niebiańskiego Ognia„.

A teraz przejdę może do właściwej części tego wpisu, czyli mojej opinii na temat tejże serii. Cóż… Muszę przyznać, że zawładnęła ona moją wyobraźnią i sercem. Bardzo mi się spodobały szczególnie pierwsze trzy części, które były poprowadzone w bardzo dynamiczny i zaskakujący sposób. Bohaterowie byli skonstruowani w taki sposób, że trudno się w nich z miejsca nie zakochać lub ich z miejsca znienawidzić. Myślę, że to był też jeden z powodów, dzięki którym pokochałam twórczość Cassandry Clare. Dobrze skonstruowany świat, świetne postaci i chwytające za serce zwroty akcji. Czytając książki tej autorki, Czytelnik przeżywa wszystko wraz z bohaterami. Staje się częścią tego niezwykłego świata i to jest największa siła każdego autora. Umiejętne stworzenie świata i bohaterów, z którymi czytelnicy mogą się utożsamiać. Tu składam wielki ukłon w stronę pani Clare, gdyż zrobiła to po mistrzowsku.

Jednak nie wszystko w tej serii było, jak dla mnie, tak wspaniałe i cudowne. Będąc krytyczną w stosunku do książek, które lubię, nie mogę nie napisać, że ostatnia część pozostawiła we mnie pewnego rodzaju niedosyt i rozczarowanie. Jak wspomniałam wcześniej, nie będę zdradzać szczegółów, ale niewiele książek pozostawia we mnie poczucie, że były pisane tylko po to, by w jakiś sposób zakończyć wątek rozpoczęty w poprzednich częściach. A w przypadku „Miasta Niebiańskiego Ognia” miałam takie wrażenie. Choć uwielbiam tą część, to muszę niestety stwierdzić, że mnie rozczarowało jej zakończenie. Spodziewałam się czegoś bardzie spektakularnego, zwłaszcza po tym, jak przez pół roku moja ciekawość była podjudzana przez smaczne fragmenty publikowane przez autorkę… A tu niestety czegoś zabrakło. Lecz by nie zostawiać Was z tym ponurym stwierdzeniem, napiszę, że musicie sami przeczytać i ocenić, czy się ze mną zgadzacie czy też nie.

Podsumowując, seria Dary Anioła, jest jedną z tych, po którą sięgam z przyjemnością. A świat przedstawiony przez Cassandrę Clare jest niezwykły. Polecam serdecznie, szczególnie tym z Was,  którzy interesują się szeroko pojętą fantastyką oraz książkami z gatunku Young Adult.

Na koniec, chciałam Wam życzyć udanej niedzieli i wypatrujcie kolejnych wpisów, bo szykuję dla Was małą niespodziankę 🙂 .

Pozdrawiam,

Meg.

Seriale

Episode 15: SeriaLOVE, czyli nowości, starocie i ciekawostki według Małej Megi.

latest       Witajcie!

Dzisiejszy wpis w całości poświęcę serialom. Z racji tego, że kilka ostatnio oglądam, to podzielę się z Wami nowościami oraz zapowiedziami, jakie nadchodzą w 2016 roku.

No to zacznijmy może od serialu, który zaczęłam oglądać na początku tego roku, a mianowicie chodzi o „Teen Wolf: Nastoletni Wilkołak„, którego produkcją zajęła się telewizja MTV a producentem wykonawczym jest Jeff Davis.  Pierwszy odcinek został wyemitowany w 2011 i stał się z miejsca hitem. Choć MTV nie grzeszy super ambitnymi produkcjami, to muszę przyznać, że ta zrobiła na mnie nie małe wrażenie.

Krótko o czym jest serial.

Jak można się domyślić po tytule, opowiada on losy nastoletniego chłopaka, Scotta McCalla, który pewnego dnia zostaje ugryziony przez wilkołaka i przechodzi swoją przemianę, stając się przy okazji superbohaterem. Tak jakby. Wraz ze swoim przyjacielem, Stiles’em próbują się dowiedzieć, kto zmienił Scotta w wilkołaka i kto stoi za dziwnymi atakami, jakie mają miejsce w Beacon Hills. Przy okazji, odkrywają wiele mrocznych tajemnic miasteczka.

W zamyśle, serial miał być komediowy i muszę przyznać, że wiele razy miałam napady niekontrolowanego śmiechu za sprawą nie tylko sytuacji, w jakich znajdowali się bohaterowie, ale też za sprawą aktorów, którzy się w nich wcielali. I tu ukłon w stronę Dylana O’Briena, który wciela się w rolę Stiles’a Stilinskiego. Jego mimika twarzy i niektóre powiedzonka sprawiają, że pokładam się ze śmiechu, choć nie jestem fanką amerykańskich komedii.

Jednak elementy komediowe są tylko małą częścią tego, co można znaleźć w serialu. Jest tu wiele grozy, suspensu i niedopowiedzeń, które sprawiają, że chce się oglądać kolejne odcinki. Z każdym sezonem poznajemy lepiej głównych bohaterów ale i poznajemy nowych. Obserwujemy to jak główny bohater dorasta i dojrzewa do swojej roli.

Nie chciałabym Wam za dużo spojlerować, więc zachęcam serdecznie do sięgnięcia po ten serial. Bo warto, mimo, że jest to produkcja MTV.

29 czerwca miała miejsce premiera piątego już sezonu tego serialu. Osobiście nie mogłam się już doczekać, kiedy wreszcie go wyemitują. A gdy tak się stało szczęka opadła mi do podłogi. Choć może pierwszy odcinek nie był aż tak imponujący, ale muszę przyznać, że podkręcał moją ciekawość z minuty na minutę. Kolejne dwa odcinki były świetne, choć znów pozostawiły we mnie pewnego rodzaju niedosyt. Ale nie mogę narzekać, bo kolejny już we wtorek, także jestem ciekawa jak się akcja rozwinie. Poniżej macie kilka zwiastunów do poprzednich sezonów oraz do najnowszego .

https://www.youtube.com/watch?v=EQapH9qEhck Sezon 1

https://www.youtube.com/watch?v=sdgltcCbbmU Sezon 2

https://www.youtube.com/watch?v=iDjN5l7Pp1Q Sezon 3

https://www.youtube.com/watch?v=89SgWUQtDaM  Sezon 4

https://www.youtube.com/watch?v=R4YDcV1QpLk  Sezon 5

Kolejnym serialem, o którym chciałam napisać, jest adaptacja klasycznej opowieści o wampirach, czyli „Drakula„.

Akcja serialu osadzona jest w wiktoriańskim Londynie. Młody businessman, Alexander Grayson przybywa do miasta by zaprezentować swój najnowszy wynalazek, dzięki któremu pozbędzie się bardzo wpływowych ludzi, kontrolujących świat biznesu w mieście nad Tamizą. Dlaczego tak bardzo mu na tym zależy? Odpowiedź jest prosta: pragnie zemsty za śmierć swojej żony wiele, wiele lat wcześniej… Ale kim jest naprawdę Alexander Grayson? To Vlad Tepes… Znany też jako hrabia Drakula. Nikt poza doktorem Van Helsingiem oraz pewnym bardzo lojalnym sługą nie wie o tym, kim tak naprawdę jest ten Amerykańśki dżentelmen. Sprawy zaczynają się komplikować, gdy Grayson poznaję pannę Minę Murray, która do złudzenia przypomina jego zmarłą żonę…

Historia ma wiele odstępstw od oryginału i raczej wpływa to na korzyść całego serialu. Mogę z góry powiedzieć, że serial jest dla miłośników tego typu produkcji. Można zauważyć  w nim styl „Dynastii Tudorów” z elementami horroru. Do tej pory powstał jeden sezon, który zakończył się w dość dziwny sposób. Miało nie być kontynuacji, ale ostatnio dowiedziałam się, że jednak drugi sezon powstaje. Z czego się cieszę. Mam nadzieję, że będzie on nieco lepszy niż pierwszy. Pomimo zaangażowania w główną rolę znakomitego aktora jakim jest Johnathan Rhys-Meyers, to serial sam w sobie jest średni. Choć to tylko moja subiektywna ocena. Poniżej macie link do zwiastuna:

No i na finał zostawię dwa seriale, na które czekam z niecierpliwością.

Pierwszy to drugi sezon Marvelowskiej produkcji zatytułowanej : „Daredevil„.

Historia bardzo niezwykłego superbohatera, który jako mały chłopiec zostaje pozbawiony wzroku w wyniku nieszczęśliwego wypadku. Jednak tracąc wzrok, młody Matt Murdock otrzymuję inny dar. Wszystkie jego zmysły stają się wyostrzone i zastępują mu wzrok. Gdy dorasta, postanawia wraz z przyjacielem założyć kancelarię adwokacką, a nocami jako zamaskowany mściciel walczy z przestępcami.

Jest to typowa historia o małym chłopcu, którego doświadczyło życie a jako dorosły mężczyzna próbuje naprawiać świat. A przynajmniej dzielnicę, w której mieszka. Serial jest niesamowity i każdy fan komiksów Marvela powinien go obejrzeć, a nawet jeśli nie jesteście fanami Marvela, warto jest poświęcić swój czas by obejrzeć tą produkcję. Efektowne sceny walki, świetna gra aktorska i bardzo ciekawie rozbudowane postaci nadają temu serialowi charakteru. Już wcześniej o nim pisałam, więc nie będę się tu zbyt dużo rozpisywać. Czekam z niecierpliwością na drugi sezon, w którym poznamy nowych bohaterów i nowych wrogów „Człowieka w czarnej opasce na twarzy”.

Drugi to świeżynka, która swoją premierę będzie miała w styczniu przyszłego roku a jest bazowana na jednej z moich ukochanych serii, a mianowicie na „Darach Anioła” .

A serial nazywa się ” Shadowhunters„. Będzie on bardzo luźną adaptacją serii. Ale z tego, co widzę producenci bardzo starają się , by serial był jak najbliższy książkowemu oryginałowi. Na razie zbyt wiele na ten temat nie wiemy, ale twórcy zasypują nas gradem filmików i zdjęć, które możecie znaleźć na stronie:

http://www.shadowhunterstv.com

Oraz na stronach na Facebooku.

No to tyle o serialach póki co.

Do następnej notki.

Meg.