Film

Episode 10: Vampires, suck? Not this time!

Dzień dobry, cześć i czołem!
Witam Was w piękny, wtorkowy poranek. Ostatnio mam jaką dziwną „fazę” na dodawanie recenzji/opinii filmowo-serialowych, więc przed Wami kolejna porcja mojego subiektywnego biadolenia.

Film, o którym dzisiaj Wam opowiem nosi tytuł: „Akademia Wampirów” i tak, nie mylicie się, jest to adaptacja książki. Z góry przyznaję się, nie czytałam tej książki, więc moja opinia będzie bazowała tylko i wyłącznie na tym, co zobaczyłam. Zacznę może od krótkiego streszczenia. Są dwie główne bohaterki: Rose i Lissa. Jedna z nich jest wampirem z królewskiego rodu a druga jej opiekunem ( coś w rodzaju bodyguarda). Gdy je poznajemy, dowiadujemy się, że rok wcześniej uciekły z Akademii Wampirów i czeka je za to jakaś tam kara. Splot różnych wydarzeń sprawia, że dostają tylko reprymendę i wracają do szarej rzeczywistości szkoły średniej. Oczywiście każda z nich ma swoje zadania. Jedna uczy się magii a druga sztuk walki. Ogólnie rzecz biorąc, film ukazuje życie dwóch nastolatek w liceum, które muszą borykać się z różnymi problemami związanymi z tym okresem życia. Jednak Lissa nie jest tylko zwyczajną uczennicą. Jest też ostatnią ze swojego rodu i ma w przyszłości zostać królową. Co też przysparza jej wielu wrogów, tak jak przyjaźń z Rose. Nie mogło też zabraknąć wątku nastoletnich miłości i ogólnego szczęśliwego zakończenia, ale cóż. Ten obraz jest wybitnie rozrywkowy, dlatego nie spodziewałabym się tu większego wysiłku intelektualnego jeśli chodzi o jego treść.
Pomimo, że zajęło mi ponad rok przekonanie się do tego film, stwierdzam, że było warto. Szczerze powiedziawszy nie mogę wyjść z szoku, że okazał się on naprawdę dobry. Nie tylko pod względem treści ale i aktorsko był zagrany bardzo naturalnie. Zwłaszcza muszę tutaj pochwalić Dominica Sherwooda ( Chrisitian), który był bardzo naturalny w swojej roli oraz Zoey Deutch ( Rose), która wprowadziła bardzo zabawne momenty do całego filmu.
Wątek nadprzyrodzonych mocy, złych wampirów i ogólnego ” ble, ble, ble, I’m gonna eat you”, został ładnie zakamuflowany za historią rodem z amerykańskich teen films. I tutaj gratulację dla twórców, że udało im się to zrobić w taki sposób, że wyszło z tego coś, co dało się oglądać, miało humor na poziomie wyższym niż bym się mogła spodziewać i spodobało mi się, mimo że nie lubię amerykańskich komedii.
Jeśli macie ochotę zobaczyć trailer, to na dole macie link. Tylko uczciwe mówię, nie sugerujcie się nim.

Advertisements

One thought on “Episode 10: Vampires, suck? Not this time!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s