Film

Episode 9 : Avengers… (to be continued) czyli posłowie o nowej superprodukcji wytwórni Marvela.

Nie ukrywam, że czekałam na ten film z niecierpliwością. Ba, można nawet stwierdzić, że „jarałam się nim, jak Reksio szynką”. Z racji tego, że wręcz uwielbiam produkcje Marvela, to moja ekscytacja była zrozumiała. Lecz nie śledziłam nowych trailerów ani klipów, gdyż nie chciałam sobie psuć filmu. Zobaczyłam może jedną, krótką zajawkę i to wszystko. Wówczas mój poziom ekscytacji spadł do skromnego stwierdzenia: no, co ma być, to będzie. Zobaczymy. No i zobaczyłam. A to, czym mnie zbombardowano z ekranu, jakoś szczególnie mnie nie zaskoczyło, ale może od początku. Scena otwierająca film była jak dla mnie trochę za długa i miałam wrażenie, że do końca nie przemyślana. Co prawda, można było się domyśleć, że miejsce, w którym znajdowali się Avengers będzie istotną częścią całego filmu, lecz cały kontekst był… No… Trochę pogubiony. Przynajmniej takie było moje osobiste wrażenie. Co ratowało to otwarcie? Oczywiście bezbłędne dialogi, zwłaszcza między Iron Manem a Kapitanem Ameryką. Ogólnie rzecz biorąc, film rozwijał się bardzo płynnie, choć nie ukrywam, że w pewnych momentach zastanawiałam się, o czym jest mowa ( choć wcześniej obejrzałam wszystkie dotychczasowe filmy, by wiedzieć, o co chodzi i nie mieć wrażenia, że coś mnie ominęło). Być może była to wina kiepskiego nagłośnienia w kinie, bo naprawdę musiałam się wysilać by cokolwiek usłyszeć poza boom boom pow! Jeśli chodzi o grę aktorską, to z przykrością muszę stwierdzić, że Chris Hemsworth ( Thor) i Chris Evans ( Cap. America) w tym filmie byli tak drewniani w niektórych momentach, że myślałam, że ktoś ich autentycznie podmienił. Najbardziej zawiodłam się na Thorze, który zdawał się być w tym filmie tylko dlatego, bo tak było w scenariuszu. Niektóre jego dialogi i sceny były po prostu, za przeproszeniem, trochę z dupy wzięte. Smutne, bo w poprzednich filmach, wszystko fajnie było zgrane, a w tym… Nie do końca. Robert Downey Jr. jak zwykle wypadł genialnie w roli Iron Mana. Jego cięte riposty i zabawne wstawki, sprawiały, że film zyskiwał w moich oczach jeszcze bardziej. Bardzo podobał mi się też wątek Hawkeye’a, choć był on też tak wrzucony do filmu trochę z doskoku. Jednak motyw z Natashą i Bruce’m… Boże, nie. NIE! I jeszcze raz nein. To było tak potrzebne, jak rybie ręcznik, no ale skoro producenci stwierdzili, że będzie to dobry pomysł, to ja się kłócić nie będę… Choć mi się on kompletnie nie podobał i zburzył mi moją wizję Czarnej Wdowy. Ale może ja się nie znam. Cóż.
Jak przystało na tego typu produkcję, to standardowo nie zabrakło naprawdę widowiskowych efektów specjalnych i wizualnych, lecz trochę za dużo było scen walki w zwolnionym tempie, jak na moje oko. I ogólnego wow, wow jacy to my jesteśmy super i fajni. Ale jest to film o superbohaterach, dlatego można na takie rzeczy przymknąć oko. Co do nowych postaci, to muszę przyznać, że spodobały mi się. Zwłaszcza Vision, którego zagrał Paul Bettany. Ultron, jako to „złe alter ego Tony’ego” wypadł rewelacyjnie, więc szacun dla Was, Marvel za przeniesienie komiksowego antagonisty do filmu w tak fajny sposób.
Podsumowując moje wypociny, stwierdzam, że film był nie najgorszy. Spodziewałam się, że urwie mi tylną część ciała, a po seansie odczułam potworny niedosyt. Końcówka była jak dla mnie totalnie bezsensu. Cóż. Może za bardzo się nastawiłam na jakieś cuda i dlatego teraz nie mam zbyt dobrego zdania o tym filmie. Tradycyjnie, po napisach końcowych, była dodatkowa scena, która miała być „zajawką” kolejnego filmu. Szczerze? To w tym wypadku totalnie zepsuli ten koncept. Dziesięć sekund niebieskiego stworka, mówiącego : ” OK, let me try this” czy coś podobnego, nie podlega nawet pod miano „zajawki”. Chciałam napisać na koniec coś pozytywnego, ale niestety nic nie przychodzi mi do głowy, poza stwierdzeniem, że „Avengers: Age of Ultron” był filmem przeciętnym. Zabawnym, z zachowanym swego rodzaju klimatem, jednak pozostawiającym w widzu uczucie niedosytu i pewnego rodzaju rozczarowania, jeśli nastawił się na „coś więcej”, tak jak ja.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s