Bez kategorii

Episode #150 : „Nowa Fantastyka” 05/2017, czyli świeżutkie nowinki ze światów równoległych.

NowaFantastyka5

Tytuł : „Nowa Fantastyka”

Format : Miesięcznik .

Wydawca: Prószyński i Ska.

Numer: 05/2017

Premiera: 25.04.2017

 

Aloha, drodzy!

Dziś przychodzę do Was z najnowszym numerem „Nowej Fantastyki”, która już jutro trafi do kiosków w całej Polsce. A co w numerze? Dużo dobrych rzeczy.  Serdecznie polecam temat z okładki, w którym to Łukasz M. Wiśniewski porusza temat automatów i urządzeń, które miały imitować ludzi. A wszystko to w nawiązaniu do gry „Syberia 3”.

Nie mogę też nie wspomnieć o moim ulubionym tekście z całego numeru, czyli rzeczy o legendach arturiańskich. Jako, że jestem wielką fanką tematu, tekst  Marcina Waincetela i jego spojrzenie na temat były dla mnie wyjątkową gratką.

W numerze znajdziecie też ciekawą wzmiankę o 35-leciu twórczości Jarosława Grzędowicza, kilka krótkich recenzji o nadchodzących premierach książkowych oraz intrygujący felieton Rafała Kosika o niewolnictwie.

Jednym słowem, jak zwykle redaktorzy popisali się kunsztem pióra i z przyjemnością czytało mi się wszystkie artykuły, zamieszczone w tym numerze.

Jeśli chodzi zaś o opowiadania, które też są integralną częścią miesięcznika, to niestety jakoś żadne szczególnie mi do gustu nie przypadło. Może dlatego, że sci-fi jakoś mi nie leży. Choć „Babelsberg” Alastaira Reynoldsa był intrygujący, jednak nie na tyle bym się nim jakoś szczególnie zachwyciła.

Podsumowując, jak co miesiąc, polecam Wam najnowszy numer „Nowej Fantastyki”.

Z czytelniczym pzdr,

Meg.

 

 

 

Bez kategorii

Episode #149 : „Burza.Czarci pomiot.” Margaret Atwood, czyli rzecz o współczesnej interpretacji największych dzieł Shakespeare’ a.

318134_czarci-pomiot-burza_592

Tytuł: „Burza. Czarci Pomiot.”

Autor: Margaret Atwood

Seria: „Powieść inspirowana Shakespeare’m”

Liczba stron: 325.

Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie.

„Choć na scenie wielu jest ludzi miłych, są i tacy, którzy jeżą włos na głowie” – Charles Dickens.

Felix jest reżyserem teatralnym. Uwielbia swoją pracę i poświęca się jej bezgranicznie. Pewnego dnia, zostaje bezceremonialnie usunięty ze stanowiska dyrektora artystycznego festiwalu w Makeshiweg.  To sprawia, że odcina się od świata i planuje zemstę… Nikomu nie pozwoli się tak traktować… Mija wiele lat, nim ponownie wraca do życia. Wówczas to, dostaje propozycję prowadzenia zajęć teatralnych dla więźniów. A to mogło oznaczać tylko jedno – szansę na dokonanie najbardziej wyrafinowanej zemsty, jaką mógł sobie wymyślić… Czy mu się to uda? Musicie się przekonać sami, sięgając po tę niezwykłą powieść.

Gdy pierwszy raz usłyszałam o „projekcie Szakespeare”, byłam nieco sceptycznie nastawiona ( jak do większości nowych rzeczy). I nie wierzyłam, że można przekształcić tak znamienite sztuki, jakie pisywał ten brytyjski wirtuoz pióra, w powieści, które nie dość, że są świetnie napisane to jeszcze oddają całkowicie klimat owych sztuk. Jestem bardzo mile zaskoczona powieścią Margaret Atwood, gdyż był to mój pierwszy kontakt z tą autorką i mam nadzieję, że nie będzie on ostatni. „Burza” jest jedną z mniej znanych sztuk Shakespeare’a i mam nadzieję, że dzięki temu projektowi, trafi ona do większej liczby czytelników. Jako pasjonatka twórczości tego brytyjskiego dramaturga, sprawiło mi wyjątkową przyjemność czytanie tej interpretacji. Postaci, które wykreowała Margaret Atwood były naprawdę świetne, a duch dramatu wisiał w każdym kolejnym rozdziale.

Moim zdaniem, powieść „Burza” jest godna polecenia nie tylko fanom Shakespeare’a ale i wszystkim tym, którzy lubią zanurzyć się w dobrej lekturze z zaskakującym zakończeniem. Jestem przekonana, że każdy znajdzie w tej powieści coś dla siebie.

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Dolnośląskiemu.

 

Z czytelniczym ave,

 

Meg.

Bez kategorii

Episode #148 : „Nowa Fantastyka nr. 04/2017 – czyli garść fantastycznych newsów”

nf_04_okładka

Tytuł : „Nowa Fantastyka”

Format: Miesięcznik

Wydawca: Prószyński i S-ka.

Liczba stron: 84

Numer 04/2017- 23.03.2017

Nowy miesiąc, więc czas na świeżutki numer „Nowej Fantastyki”, w którym to znajdziecie bardzo fajny artykuł o Wikingach i o tym, jak się „rozbuchali” nie tylko w książkach ale przede wszystkim w filmach i serialach, jakie powstały w ostatnim czasie. Zainteresowanie tymi wojownikami z Północy od kilku lat podsycane jest serialem „Wikingowie”, którego popularność wciąż wzrasta. Podobały mi się również bardzo ciekawe artykuły na temat pochodzenia mitycznych stworzeń ( niektóre fakty mnie zaskoczyły w bardzo pozytywny sposób, mimo że w temacie jestem obeznana) oraz tekst Rafała Kosika o zespole Aspargera i ludziach przyszłości. Może to kwestia mojego wykształcenia, ale tematy związane z dysfunkcjami są mi dziwnie bliskie. W tym numerze nie zabrakło też obszernego komentarza odnośnie nadchodzącej premiery „Amerykańskich Bogów”. Joanna Wołyńska nakreśla nam sylwetki głównych bohaterów a także, kto jest kim w tej niezwykłej opowieści, która podbiła serca Amerykanów oraz czytelników na całym świecie. Jak na ironię napisana została przez Brytyjczyka. Przypadek? Nie sądzę.

W tym numerze pojawił się też bardzo „on point” tekst Marcina Zwierzchowskiego na temat niezbyt udanej adaptacji „Batman vs. Superman”. Koniecznie musicie też zerknąć do działu komiksowego w tym numerze, gdyż dzieje się tu naprawdę sporo.

Jeśli chodzi o opowiadania, to moją uwagę przykuły „Chłopiec i Wiedźma” Artura Laisena oraz „Śmierć Bestii” Marcina Mleczaka. Miło czyta się opowieści, które nie trącają zbytnio powtarzalnością. A te miały w sobie wszystko to, czego mogłabym oczekiwać od wciągającej opowieści. Nie chcę Wam zdradzać zbyt wielu szczegółów by nie zepsuć Wam radości czytania. Sami musicie osądzić, czy faktycznie warto sięgnąć właśnie po te dwa opowiadania, czy też nie. Moim zdaniem, nie zmarnujecie czasu.

W zagranicznej sekcji, moją uwagę przykuła Ursula LeGuin. Jest to jedna z moich ukochanych autorek fantasy. I tutaj, moje oczekiwania zostały spełnione w każdym calu.

Ogólnie ten numer „Nowej Fantastyki” miło mnie zaskoczył. Dowiedziałam się kilku nowych rzeczy i z przyjemnością sięgnę po kolejny numer.

Was również zachęcam do zaglądania na stronę Nowej Fantastyki : http://www.fantastyka.pl  gdzie znajdziecie najświeższe informacje z magicznego świata.

Z czytelniczym salut,

Megan.

Bez kategorii

Episode #147 : ” O współczesnej miłości rodem z social medias. „Coś o tobie i coś o mnie” Julie Buxbaum.

cos-o-tobie-i-cos-o-mnie-b-iext47501392

Tytuł: ” Coś o tobie i coś o mnie”

Autor: Julie Buxbaum

Liczba stron: 301.

Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie.

 

„A jeśli nie spotkałeś jeszcze osoby której najbardziej potrzebujesz?”

Każdy z nas ma taki moment w życiu, że pragnie być kochany przez drugą osobę, która nie jest naszą mamą albo tatą czy rodziną… Często spędzamy wiele lat na szukaniu tej jedynej/tego jedynego a gdy już kogoś znajdujemy, okazuje się, że może to jednak nie to… Albo zakochujemy się w kimś, kto nigdy nie będzie nasz… Albo znajdujemy swoją drugą, idealną połówkę.

Jessie Holmes jest inteligentną i oczytaną szesnastolatką. Dwa lata temu straciła ukochaną mamę i nie może sobie poradzić z jej odejściem. Jej ojciec z kolei bardzo szybko doszedł do siebie, bo właśnie się zakochał. Jego wybranką jest piękna i obrzydliwie bogata producentka filmowa. Jessie musi zostawić swoje dotychczasowe życie w Chicago i przenieść się do Los Angeles. Tam uczęszcza do elitarnej szkoły, w której nie potrafi się odnaleźć. Pewnego dnia, dostaje tajemniczego maila podpisanego Ktoś/Nikt…

Na początku, Jessie jest nieufna, bo kto by ufał komuś poznanemu w Internecie, kto nawet się nie przedstawia. Jednak z czasem, jej tajemniczy „przyjaciel” zaczyna ją co raz bardziej fascynować… Do czego to doprowadzi? Musicie przeczytać książkę.

Jest to bardzo ciepła opowieść o miłości, przyjaźni i problemach, z którymi boryka się bardzo wielu nastolatków. O depresji, samotności i chęci bliskości. Główna bohaterka jest postacią, którą da się polubić od pierwszego momentu i chce się poznać jej dalsze losy. Można się z nią też utożsamić, gdyż przeżywa wiele problemów, które często przytrafiają się osobą w jej wielu. Osobiście, bardzo ją polubiłam, pomimo iż zwykle nie lubię postaci żeńskich w książkach. Jeśli zaś chodzi o tajemniczego „ktosia” to do końca nie mogłam rozszyfrować, co mu chodzi po głowie. To też sprawiło, że stał się jeszcze bardziej intrygujący. A jak się zakończyła ta „internetowa” znajomość dla Jessie? Przeczytajcie sami. Polecam Wam gorąco tę książkę, jeśli macie ochotę się oderwać od codzienności i przenieść do świata nastolatków. Na pewno ta powieść Wam w tym pomoże.

Za książkę dziękuję Wydawnictwu Dolnośląskiemu.

 

Z czytelniczym pzdr,

Meg.

Bez kategorii

Episode #146: ” Tale as old as time…” czyli kilka słów o najbardziej oczekiwanym filmie tego roku.

 

beautyandthebeast

Tytuł : „Piękna i Bestia”

Wytwórnia: Disney

Rok produkcji: 2016

Występują: Emma Watson, Dan Stevens, Emma Thompson, Ewan McGregor, sir Ian McKellen, Luke Evans.

Reżyseria: Bill Condon

Premiera: 23.02.2017 ( Świat) / 17.03.2017 (Polska)

Czas trwania: 130min.

Historię Belli, pięknej i wybiegającej poza kanony swojej epoki dziewczyny i księcia zaklętego w Bestię, zna chyba każdy. Jest jedna z najpiękniejszych i najbardziej klasycznych baśni o miłości bez granic. W 1991 roku, gdy po raz pierwszy „Piękna i Bestia” zadebiutowała jako animacja, wyprodukowana przez Disney’a, nikt nawet nie śnił, że kiedyś ta sama wytwórnia zrobić jej re-make w formie pełnometrażowego filmu. Dziś, dwadzieścia sześć lat później, mamy tę samą historię opowiedzianą w dokładnie ten sam sposób , co pierwowzór. Z przepięknymi piosenkami, które stały się ikoniczne. I za które film otrzymał Oscara.

Jeśli chodzi o nową wersję tej cudownej baśni, nie mogę być obiektywna. Jest to bajka mojego dzieciństwa i nie potrafię znaleźć w niej jakiś niedociągnięć, przesady czy czegokolwiek innego, co zwykle nie umyka mojej krytycznej uwadze. Jestem pod wrażeniem tej współczesnej interpretacji. Niesamowita sceneria, muzyka, która przywodzi na myśl najpiękniejsze wspomnienia z dzieciństwa i kostiumy sprawiły, że znów stałam się małą dziewczynką. I to jest magia Disney’a w pełnej krasie.

Jeśli chodzi o kreacje aktorskie, to słyszałam ogromną falę krytyki w stronę Emmy Watson, która wcieliła się w rolę Belli i Luke’a Evansa, który grał Gastona. Moim zdaniem oboje dali z siebie wszystko i przywołali do życia postaci z animacji. A ci, którzy twierdzą, że nie pasują do swoich ról, mogą sobie dalej mieć taką opinię. Nie wszystkim da się dogodzić.

Oprawa muzyczna była genialna. Sama złapałam się na tym, że w kinie zaczęłam śpiewać( oczywiście piosenki w oryginalnej wersji językowej, gdyż dubbing bardzo bolał moje uszy). Osobiście podobała mi się scena w karczmie z piosenką „No one is like Gaston”. No i kanoniczna scena w sali balowej z piosenką „Beauty and the Beast”.

Jednak jest jedna rzecz, która niestety zniszczyła mi trochę przyjemność oglądania. A mianowicie polski dubbing. Ja rozumiem, że jest to film dla dzieci i kierowany do młodszej widowni, ale… Dlaczego ktoś pomyślał, że to dobry pomysł by go zdubbingować? Jak bajkę to jeszcze mogę zrozumieć ale dubbingowanie filmów to dla mnie profanacja. Kropka.

Dlatego, jeśli tak jak ja, nie lubicie dubbingów, polecam późno wieczorne seanse.

Podsumowując, jestem zachwycona filmem i na pewno wejdzie on w poczet moich ulubionych. I daję mu mocne 9/10.

 

Z filmowym pozdrowieniem,

Meg.

Bez kategorii

Episode #145 : „Nowa Fantastyka” czyli słów kilka o jednym z najstarszych miesięczników o tematyce fantastycznej w Polsce. #03/2017

FantastykaNowa.jpg

Tytuł : ” Nowa Fantastyka”

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka.

Numer: 03/2017

Już od piętnastu lat, pismo „Nowa Fantastyka” jest jednym z moich ulubionych, rodzimych magazynów o tematyce szeroko pojętej fantastyki. Po części przez felietony i artykuły w nim zawarte, zaczęłam interesować się nie tylko baśniami i legendami ale i szeroko pojętą fantastyką naukową oraz gatunkami z tak zwanego „crossoveru”.

W marcowym numerze, możecie znaleźć kilka ciekawych felietonów, recenzji filmów oraz książek a także opowiadania, które stanowią integralną część całego magazynu.

Mnie osobiście zaciekawił artykuł z okładki o fembotach, które ostatnimi czasy przeżywają istny renesans. A wszystko to za sprawą filmu „A Ghost in the Shell”, który jest adaptacją anime o tym samym tytule. Nigdy nie oglądałam tego anime, ale słyszałam, że film jest fajnie zrobiony ale odbiega fabularnie od oryginału. Jest to historia o robocie, który wygląda jak kobieta a jest niemal niezniszczalny. O idealizacji piękna i o tym jak dążenie do ideału zamazuje nam wizję prawdziwego świata, który wcale idealny nie jest. Jeśli się nad tym głębiej zastanowić, to coś w tym jest. Marcin Waincetel przywołuje też wiele przykładów używania mitu o idealnej kobiecie zarówno we współczesnym kinie jak i w kanonie mitów. Artykuł warty uwagi, bez wątpienia.

Mateusz Wielgosz, w swoim tekscie o nowych pomysłach chińskiego banku przedstawia wizję, którą niegdyś stworzył Orwell w swoim „1984”. Tyle że to, co kiedyś było uznawane za fikcje, w przypadku Chin, może stać się rzeczywistością.

Jeśli chodzi o opowiadania to według mnie „Sieroty” Huberta Fryca jak i „Lód” Richa Larsona, zasługują na szczególną uwagę. W pierwszym wypadku, narracja i napięcie, jakie buduje autor absolutnie porwało mnie w wir zdarzeń i z zapartym tchem śledziłam to, co się działo w kolejnych częściach opowiadania. Pod tym względem, jestem mile zaskoczona. Natomiast „Lód” Larsona to bardzo minimalistyczne sci-fi, które zawiera w sobie wszystkie cechy gatunku i przekonuje czytelnika, że świat, w którym się porusza, jest jednolity i bardzo plastyczny.

Artykuł „Język pierwszy”, który napisany został przez Macieja Parowskiego, naświetlił mi w bardzo czytelny sposób sylwetki wielu znanych współcześnie bajarzy, o których historii wiedziałam bardzo niewiele. Ciekawy i inspirujący do dalszej eksploracji tematu tekst.

Cały numer ma w sobie wszystko to, co tak bardzo cenię sobie w tym piśmie. Dobre recenzje książek i komiksów, inspirujące artykuły, felietony z wskazówkami dla piszących i mnóstwo artykułów, które wciągają od pierwszego zdania.

Podsumowując, polecam bardzo serdecznie ten magazyn. Jeśli lubicie poczytać rzetelne i wciągające artykuły z tematu, który jest bliski Waszemu sercu. ‚ Nowa Fantastyka’ trzyma poziom. Od początku do końca.

Z czytelniczym pozdrowieniem,

Meg.

 

 

Bez kategorii

Episode #144 : ” W huku gromu i przy wtórze szkwału ważą się losy królestw po obu stronach Martwej Ziemi” czyli kilka słów o drugim tomie „Gromu i Szkwału” Jacka Łukawskiego.

grom_i_szkwal_front_1000px

Tytuł: „Grom i szkwał”

Seria: Kraina Martwej Ziemi.

Autor: Jacek Łukawski.

Liczba stron: 396.

Wydawnictwo : SQN Imaginatio.

 

Arthorn ucieka z zamku, opanowanego przez zdrajców, lecz to dopiero początek jego przygody. Gdy wyrusza ku Martwicy bez przygotowania, drużyny i wbrew własnej woli, zdaje sobie sprawę, że nie do końca przemyślał tę decyzję. Tymczasem stary Garhard próbuje opanować sytuację w Wondettel. Zdaje się, że jest to misja nie do wykonania, zwłaszcza, że lord Auriss nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. Tak samo jak wysłannicy sił potężniejszych, niż przeczuwają najwięksi mędrcy. Czy Arthornowi uda się odnaleźć księżniczkę Azure i przekonać by wróciła do domu? Jakie wynikną konsekwencje z ich spotkania?  Tego dowiecie się z lektury ekscytującego drugiego tomu serii „Kraina Martwej Ziemi”. Jakby tego było mało, mroczny cień Nife pochłania bezkresne stepy i czyha na sielskie Asnal Talath, sięga podziemnych Serc Dwargów i snuje się po pokładzie latającego okrętu…

Dawno nie czytałam tak dobrze skonstruowanej powieści z gatunku fantasy. Gdy rok temu przeczytałam „Krew i Stal”, byłam pod wrażeniem plastyczności świata, o którym czytałam. Przeniosłam się na chwilę do Krainy Martwej Ziemi i wraz z bohaterami, odkrywałam jej tajemnice. W drugim tomie natomiast już od pierwszych stron jesteśmy światkami intensywnej walki, ciętych dialogów i niekiedy zabawnych sytuacji, które sprawiają, że dosłownie pędzimy przez tekst, by dowiedzieć się, co się stało dalej. Niesamowite opisy krajobrazów, miejsc i ludzi, widziane oczyma naszych bohaterów, nadają tej historii bardzo wiele realizmu. Jakbyśmy czytali kroniki, zapisane przez świadków zdarzeń.

A wplecenie w całość opowieści wątku piratów oraz kilku znanych bądź mniej znanych opowieści było uwieńczeniem tego wszystkiego, czego mogłabym się spodziewać po epickiej opowieści. Lektura „Gromu i szkwału” była dla mnie niesamowitą podróżą przez krainę, która nie jest już dla mnie tak bardzo obca i na pewno będę do niej wracała równie często, jak zdarza mi się wracać do Śródziemia. Jeśli zaś chodzi o samych bohaterów, to muszę przyznać, że wielokrotnie bałam się o ich los. Autor nie oszczędza ich ani trochę. Dzięki temu, tak samo jak świat w którym żyją, są bardziej prawdziwi.

„Grom i szkwał” jest jedną z tych powieści, które zapadły mi głęboko w pamięć, dlatego jeśli ktoś z Was szuka książki o szalonych wyprawach, z ciekawymi bohaterami i niezwykle plastycznym światem osadzonym w słowiańskim folklorze, to właśnie ta historia będzie dla Was idealnym wyborem. A dodając do tego piękną oprawę graficzną, otrzymujemy piękny finał, który będzie zdobił naszą półkę.  Polecam!

Za książkę dziękuję Wydawnictwu SQN Imaginatio.

 

Z czytelniczym salut!

Meg.